U Sławka Nowaka znaleźli hajs w meblach to orzekli, że to nie jego i umorzyli postępowanie, a powinien dostać zarzuty za przywłaszczenie (skoro orzekli, że nie jego).
Sędzia bredzi, ale to nie jej wina, że nie wie o czym mówi. Jej winą jest brak przygotowania. Jak się o czymś nie ma pojęcia to można też zasięgnąć opinii biegłych. Gdyby się przygotowała, to by wiedziała, że sympatyczny szop-pracz jest w Polsce wyjątkowo groźnym gatunkiem inwazyjnym, który należy eliminować.
To prawda, trzeba wiedzieć do czego się strzela, ba, trzeba wiedzieć do czego się celuje - to podstawa obchodzenia się z bronią, nawet nie trzeba mieć cokolwiek wspólnego z myśliwymi by takową zasadę stosować. Już samo to, że nie rozpoznał celu jest naganne. Tacy ludzie nie powinni odpowiadać za "wypadek". Zabójstwo z zamiarem ewentualnym co najmniej.
Oby większość społeczeństwa zrozumiała, że w polityce nie ma przyjaźni, są tylko interesy. To trudne, tzw. elity, pseudointelektualiści i media głównego ścieku twierdzą od dekad, że jest inaczej. Do dziś ludzie są przekonani, że te wszystkie fundusze ze Wspólnot Europejskich to nam przyznano z sympatii, bo to było słuszne i dobre. Nie rozumieją, że to był interes. Kraje zachodnie potrzebowały kilkudziesięciomilionowego nowego rynku zbytu, bo cienko przędły, najdobitnej stan ich gospodarek pokazał kryzys z 2008 roku. Przykład Wukrainy dobitnie pokazuje, że nie ma sentymentów w polityce. Oddaliśmy co mieliśmy, a to Niemcy ogłosili w kwietniu tego roku strategiczne partnerstwo z Wukrainą.
Wszystkim patriom, które dostają dotację z budżetu (a nawet nie trzeba przekroczyć progu wyborczego by brać pieniądze) zależy na chaosie. Im bardziej się żrą, tym głośniej o nich, a jak głośniej to jest rozpoznawalność, jak jest rozpoznawalność to są głosy, jak są głosy to jest kasa. Dlatego od przeszło dwóch dekad nie ma mowy o współpracy, nawet jak są procedowane zmiany na lepsze to zawsze druga strona będzie na nie, tylko dlatego, że inicjatywa wyszła od oponentów politycznych. Nie ma pola do dyskusji, nie ma miejsca na konsensus. To destrukcyjne dla państwa. Przykładem z bieżącej polityki jest brak ambasadora w USA. Nasz największy sojusznik, filar NATO, a my nie mamy tam dyplomaty odpowiedniej rangi. Bo się premier z Radkiem nie potrafią pogodzić z faktem, że to prezydent RP ambasadorów mianuje.
Na tym polega nomen omen samorząd. Na rządzeniu się samodzielnym. Wolnoć Tomku w swoim domku, tak, w domku. Jak masz Tomku mieszkanko to musisz się liczyć z innymi mieszkańcacmi, gdyż nolens volens stanowisz część wspólnoty właścicieli. Im mniej urzędnicy dedycydują w naszych sprawach, tym lepiej. Sami wiemy najlepiej czego chcemy, a zadowolić wszystkich nie sposób. Wspólnota może postawić warunki, urzędnik może dać pozwolenie, albo nie, a to pole do korupcji. Wspólnota może pozwolenie obwarować swoimi warunkami, ograniczyć je czasowo, uzależnić od transakcji w postaci np. wykonania remontu części wspólnej budynku itp.
To jakaś patologia. Powinna dostać ustawowe 10% znaleźnego, a nie zarzuty. Nie sposób udowodnić, iż wiedziała, że te pieniądze ktoś "zgubił". Zgubę się znajduje w różnych miejscach, ale śmietnik jest miejscem, w którym lądują śmieci.
To kłamstwo. W bateriowozach nie zachodzi proces spalania, nie może dojść do nieszczelności w układzie paliwowym, więc z definicji powinny być znacząco mniej podatne. 0,168 do 0,201 to nie jest znacząca różnica. Najstarszy samochód zarejestrowany w Polsce ma ponad 100 lat. Średnia wieku dla pojazdów spalinowych to 16 lat, podczas gdy średnia wieku dla bateriowozów to zaledwie 3 lata.
O tym, że próba, z której się zestawia dane jest diametralnie różna liczbowo, gdyż pojazdy spalinowe stanowią miażdżącą większość się nie mówi, bo to nie pasuje do narracji. W 2024 roku bateriowozy stanowiły 0,3% ogółu zarejestrowanych w Polsce pojazdów. Nie da się uczciwie zestawić tak rozbieżnych danych.