A, gdyby zajeli sie porzadnie lobbingiem (bo sporo osob w polskim srodowisku naukowym ma wtyki polityczne, dziennikarskie itp.), to moze by nawet cos dostali w postaci hajsu, a nie np. "dofinansowania do okularow" czy innych komicznych dodatkow.
Tyle ze nie, w Lolsce #niedasie bo wszyscy sa ze soba pokloceni.
Mistrzuniu, nie wiem nic o studiach na ideologii gender czy innych ekonomiach, ale to co piszesz to doskonaly przyklad na to ze osoby nieposiadajace kompetencji intelektualnych do czegokolwiek poza liczeniem nie powinny zabierac glosow w sprawach akademickich
OPie, mam sugestie taka: od samego mieszkania w jakims kraju przez kilka lat nie nabierasz ogladu stanu jego gospodarki, bezpieczenstwa publicznego czy zrozumienia calego systemu zlozonych zaleznosci gospodarczo-spolecznych.
Proponuje czytac wiecej fachowych opracowan lub chocby powaznej prasy, zamiast wyrabiac sobie opinie na podstawie 5 lat spedzonych na zmywaku (widzisz, ja tez moge wyciagac wnioski z niekompletnych danych)...
No widzisz, tylko ze na etacie w Lukasiewiczu moglbys wziac sobie na legalu pol etatu w innym miejscu, jeszcze jakies konsultingi i na czysto zarabiac dobry hajs majac przy tym prestiz
Domyslam sie ze pan Gangbang nie jest lekarzem a sadzac po lamanej polszczyznie nie jest tez osoba wyksztalcona, wiec mozna mu wybaczyc brak wiedzy w kwestiach medycznych.
Przydaloby sie jednak, gdyby w przestrzeni publicznej pojawialo sie wiecej glosow rozsadku, mowiacych ze a) niektore terapie nie sa refundowane bo nie dzialaja i b) zbiorki na terapie ktore nie dzialaja to oszustwo.
To dlatego zastanawia mnie zarowno sens takich zbiorek jak i milczenie ekspertow ktorzy prawdopodobnie nie chca wychodzic przed szereg, jak przy okazji innych medialnie nosnych tematow dla virtue signalling...