Możemy być częścią silnej Europy, choćby trzeba było spiąć poślady (i tak było, kto pamięta różowe lata 90), albo możemy być wschodnioeuropejskim bantustanem.
Po co w takim razie oceny, zdawanie do następnej klasy, egzaminy ósmoklasisty, matura? Cały system jest zbudowany na premiowaniu lepiej "uczących się", według kryteriów tegoż systemu. Osoby rządzące oderwane od rzeczywistości.