Podobnie u mnie w liceum w latach '10. Cała klasa lubiła koszykówkę (kilku typów grało z sukcesami w turniejach międzyszkolnych), ale 70% wf to była siatkówka, reszta dzielona między pingpong i przygotowanie tańców do studniówki... bo tak. Pół biedy, że mieliśmy dość aktywną klasę i większość chłopaków brało zwolnienia, ale w czasie lekcji okupowało siłkę.
Coraz częściej wygląda mi to na wielkie, międzynarodowe ugrupowanie, gdzie każdy każdego wspiera, a może i finansuje. Trump, Orban, Kaczyński... w tej układance znalazłoby się i pewnie miejsce dla Putina. Globalna prawica, przy pomocy platform społecznościowych wygrywa demokratyczne wybory i przejmuje władzę nad światem.