fot. Facebook @Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Złotoryi
W nocy z poniedziałku na wtorek doszło do pożar na terenie
nieczynnego składowiska opon w Wilkowie na Dolnym Śląsku
. Pożar był na tyle duży, że próbowało go ugasić
blisko 100 strażaków
.
Sytuację szerzej opisuje Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Złotoryi. Jak wskazano, zgłoszenie o pożarze materiałów gumowych na terenie nieczynnego składowiska opon w Wilkowie wpłynęło do strażaków w poniedziałek
po godz. 21
. Wówczas na miejsce zdarzenia skierowano pierwsze zastępy. Jak się okazało, pożar objął powierzchnię o wymiarach
50 na 20 metrów
.
"Działania przybyłych zastępów jednostek ochrony przeciwpożarowej polegały na podjęciu działań gaśniczych z jednoczesną obroną zagrożonego lasu.
Wraz z dojazdem kolejnych sił i środków sytuacja po kilku godzinach została opanowana
" - poinformowała KPP Straży Pożarnej w Złotoryi.
Przekazano również, że w momencie najbardziej intensywnego pożaru na miejscu pracowało
30 zastępów straży pożarnej, w tym około 100 strażaków
z powiatu złotoryjskiego oraz sąsiednich powiatów. Po kilku godzinach działań gaśniczych udało się opanować sytuację, jednak na miejscu wciąż trwają prace związane z dogaszaniem.
Na miejscu pracował również specjalistyczny zastęp ratownictwa chemiczno-ekologicznego, który przeprowadził pomiary. Nie wykazały one obecności niebezpiecznych substancji w atmosferze.
"
Na chwilę obecną działania polegają na sukcesywnym dogaszaniu pożaru, przy jednoczesnym użyciu ciężkiego sprzętu do rozgarniania.
Akcja ma charakter długotrwały, działania mogą potrwać nawet kilka dni. Zastęp ratownictwa chemicznego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Wołowa prowadzi ciągłe badanie atmosfery pod kątem występowania substancji niebezpiecznych" - poinformowano.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
W sprawie wypowiedział się również
wójt gminy Złotoryja, Jan Tymczyszyn
, który w rozmowie z Radiem Wrocław zasugerował, że doszło do podpalenia.
- Następuje dogaszanie i przerzucanie tego materiału gumowego, uszczelek, resztek opon. Jak długo to będzie trwało, trudno powiedzieć, ale było widać, że jakby ktoś manipulował, że połączył te sekcje w jakąś jedną całość, i
to wskazuje na przygotowanie celowe do takiego czynu
- mówił w rozmowie z Radiem Wrocław.
Jak jednak przekazuje rozgłośnia, mieszkańcy zarzucają włodarzom, że przez 3 lata nie dołożyli starań, by zlikwidować to składowisko. Rafał Miara, starosta powiatu złotoryjskiego, zapewnia, że miejsce było
monitorowane od 2023 roku
, a ostatnie kontrole WIOŚ zostały przeprowadzone w tym roku i
wykluczyły powiększanie się składowiska
.
- Starostwo powiatowe wystąpiło już dwukrotnie do właściciela, z którym jest bardzo utrudniony kontakt, z wnioskiem o uporządkowanie tego terenu. Tak też stanie się po tym pożarze wczorajszym. Jeżeli to się nie uda, to niestety będziemy musieli poczynić kroki takie, które spowodują uporządkowanie tego terenu na koszt państwa. Utylizacja tak niebezpiecznych odpadów w tak dużej skali na pewno kosztuje bardzo dużo pieniążków - mówił.
To nie pierwsza niebezpieczna sytuacja na tym terenie. Składowisko opon znajduje się w miejscu dawnego zakładu pirolizy opon w Wilkowie. Już w
2020 roku
doszło tam do eksplozji, a dyrektorzy i byli prezesi firmy zostali w tej sprawie
prawomocnie skazani
. Jak przekazuje Radio Wrocław, obecnie toczy się również proces przeciwko prezesowi spółki w sprawie katastrofy z
2022 roku
, kiedy na terenie zakładu doszło do kolejnego wybuchu, podczas którego
zginął jeden z pracowników
.
Zobacz też:
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.