
fot. East News
W nocy z
4 na 5 sierpnia
doszło do
ataku dronów na lotnisko w Lipsku
. Śledczy już zidentyfikowali
dwóch podejrzanych.
Jeden z nich to
obywatel Rosji
z paszportem łotewskim, a drugi to
Białorusin z paszportem rosyjskim
. Białorusin miał się dostać do strefy Schengen na podstawie włoskiej wizy. Z kolei drugi podejrzany przyjechał do Niemiec przez lotnisko Berlin Brandenburg, udał się dalej do Saksonii i opuścił kraj dwa dni przed nieudanym zamachem. Niemieckie media podają, że ma on powiązania z rosyjskim
służbami specjalnymi.
We wtorek niemieckie władze wprost obarczyły Rosję bezpośrednią odpowiedzialnością za atak:
- Śledztwo policyjne, schematy ataków i ustalenia wywiadu wskazują na rosyjską odpowiedzialność za próbę ataku na lotnisku w Lipsku - powiedział niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt.
W związku z dokonanym sabotażem
niemieckie władze rozważają zacieśnienie współpracy wywiadowczej z Ukrainą
. Brane ma być pod uwagę przekazywania Ukraińcom
współrzędnych rosyjskich celów wojskowych
, które mogłyby zostać wykorzystywane do ataków.
Oprócz tego niemieckie władze chcą także zwiększyć kompetencje swoich służb wywiadowczych i przyjąć przepisy, które umożliwią niemieckiemu wywiadowi zagranicznemu podejmowanie "aktywnych działań".
Według ustaleń mediów Federalna Służba Wywiadowcza mogłaby infiltrować komputery i serwery oraz usuwać z nich dane. Dopuszczalna byłaby również "ingerencja w łańcuchy dostaw". Wywiad mógłby stosować także odwetowe cyberataki na rosyjską infrastrukturę. Dopuszczalne byłoby stosowanie ataków odwetowych na infrastrukturę informatyczną rosyjskich fabryk dronów i sabotowanie produkcji broni.