rząd Australii masowo zabija dzikie koty, zrzucając z powietrza kiełbaski
z mięsa kangura, tłuszczu kurczaka, ziół, przypraw i trucizny 1080 (fluorooctan sodu, silnie toksyczna substancja używana przez niemieckich chemików podczas II wojny światowej). Zwierzęta umierają w ciągu 15 minut od spożycia trutki.
Rząd planował w ten sposób zabić co najmniej
2 miliony kotów do 2020 roku.
Urzędnicy często też
chwytali i strzelali do zwierząt.
Zgodnie ze Statystykami Królewskiego Instytutu Melbourne,
aż 83% zabitych zwierząt zabili myśliwi
, nie trujące kiełbaski.
Powodem tak drastycznego planu była
ochrona gatunków gryzoni
, które są zagrożone wyginięciem - szacuje się, że koty są głównym zagrożeniem dla 27 gatunków australijskich, w tym dla myszy wielkouchej. Ponadto zabijają około 377 milionów ptaków i 649 milionów gadów rocznie.
Przeciwko kotobójstwu strajkowało mnóstwo znanych artystów, między innymi
Morrisey
i
Brigitte Bardot
. I bardzo możliwe, że gwiazdy miały rację.
Do sieci zaczęły trafiać
nagrania z tysiącami myszy
szukającymi schronienia. Rolnicy wezwali rząd do podjęcia pilnych działań.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
W całym kraju pojawiają się doniesienia o zniszczeniach dokonanych przez stada gryzoni. Eksperci twierdzą, że po żniwach i obfitych deszczach nastąpiła
eksplozja populacji myszy
, coraz częściej mówi się o pladzie.
- Musimy działać.
Sytuacja tylko się pogarsza.
Jest coraz więcej raportów o uszkodzeniach myszy napływających od rolników i społeczności wiejskich z północy, południa i środkowego zachodu - mówił
James Jackson
, przewodniczący NSW Farmers.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Zobacz też:
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.
"Na rynku podhalańskim są podmioty, w których 80-90 proc. letnich gości pochodzi z tego kierunku. Oni sygnalizują obawy o dalszy rozwój sytuacji". Zobacz więcej »