
Fot. Unsplash
Europejczycy coraz częściej korzystają z
"prawa do bycia zapomnianym"
, które pozwala na usunięcie powiązania między danymi konkretnej osoby a danym adresem internetowym w wyszukiwarce. Najnowsze
dane od Google
pokazują, że również Polacy coraz częściej korzystają z takiej możliwości.
Jak podaje
Rzeczpospolita
, od początku 2026 roku do połowy października Polacy zażądali od Google
"deindeksacji" ponad 16 tysięcy stron
. Przez 12 miesięcy 2024 roku złożono niecałe 14 tysięcy takich wniosków, a w 2025 - ponad 23 tysiące.
Eksperci zwracają uwagę na fakt, że liczba wniosków wzrosła od momentu, w którym
Rafał Brzoska
zaczął głośno mówić o
scammerskich reklamach
wykorzystujących deepfake’i. Jeszcze w lipcu wysunięto żądania dotyczące 1159 adresów internetowych, a we wrześniu już 2056.
Zdaniem
Roberta Niczewskiego
z firmy Bellini Market Research, zajmującego się ochroną reputacji i danych osobowych, kampania Brzoski mogła też zmienić nastawienie samego Google do polskich wniosków.
- Podczas gdy jeszcze w sierpniu mniej niż połowa wniosków była rozpatrywana pozytywnie, to już we wrześniu było to już
przeszło 60%
- powiedział
Rzeczpospolitej
.
Równocześnie eksperci zwracają uwagę, że przepisy dotyczące ochrony danych osobowe szybko
dezaktualizują się w dobie AI
. Z tego powodu powstała inicjatywa, której celem jest rozszerzenie "prawa do bycia zapomnianym" na wszystkie media, a także objęcia przepisami
RODO
m.in. chatbotów AI.
- Proponowane zmiany mają
zapobiegać szerzeniu dezinformacji
, budować świadomość obywateli UE o narzędziach ochrony wizerunku, bez konieczności prowadzenia
długoletnich procesów
sądowych - powiedział w rozmowie z
Rzeczpospolitą
Robert Szustkowski
, autor projektu.