
fot. East News / Instagram @witold.mrozek / X
Dziennikarz
Gazety Wyborczej
Witold Mrozek
przeprowadził wywiad z nową ministrą kultury
Martą Cienkowską
, z którą rozmawiał m.in. o
aferze związanej z Krajowym Planem Odbudowy
. Wywiad Mrozka wywołał jednak kontrowersje, gdy ujawniono, że
on sam otrzymał wcześniej stypendium z KPO
, które zostało przyznane na zrealizowanie projektu o ukraińskim teatrze.
W rozmowie z ministrą Cienkowską Mrozek zapytał ją o KPO w kontekście inwestycji w
branżę HoReCa
(dotyczącej usług hotelarskich, gastronomicznych i kawiarnianych). Pieniądze miały zostać przeznaczone na wsparcie dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, aby pozwolić im na odbudowę po kryzysie związanym z
pandemią COVID-19
.
W rzeczywistości wnioski o dofinansowanie dotyczyły wielu kontrowersyjnych inwestycji. Chodzi m.in. o
meble do garderoby
,
maszyny do lodów
,
solarium
,
domek na wodzie
,
kursy sztuk walki
,
platformy do gry w brydża
, a nawet
prowadzenie najmu krótkoterminowego
.
Podczas rozmowy z Mrozkiem
Cienkowska broniła sposobu weryfikacji wniosków
i wydawania pieniędzy w ramach KPO. - To są fundusze, które mają wesprzeć przedsiębiorców, organizacje, instytucje po COVID. (...)
-
Nie wyobrażam sobie, że nagle ktoś zatrzymuje dopływ tych środków, bo jakiś pan na Twitterze napisał, że to jest niedobre
- stwierdziła ministra kultury.
Tuż po publikacji wywiadu w
Wyborczej
na Twitterze komentowano, że dziennikarz, który rozmawiał z szefową resortu kultury, sam otrzymał środki z KPO. Dziennikarz Patryk Słowik zwrócił też uwagę, że nie zapytał ministry o aferę w Instytucie Pileckiego.
Sam Witold Mrozek postanowił wytłumaczyć się w rozmowie z Wirtualnymi Mediami.
- Nie uważam, by zachodził tu konflikt interesów. Dziennikarze i reporterzy nieraz korzystają ze stypendiów ministerialnych czy samorządowych np. przy pisaniu książek. Stypendium z budżetu KPO nie różni się zasadniczo od takich sytuacji - co więcej, sposób przyznawania środków KPO na kulturę jest jeszcze bardziej odizolowany od bezpośredniego wpływu polityków na decyzje, całość oceny merytorycznej należy do zewnętrznych ekspertów - stwierdził w rozmowie z serwisem.
- Z kolei o stricte organizacyjnych aspektach KPO w kulturze wielokrotnie pisałem bardzo krytycznie - dodał
Mrozek podkreślił też, że dostawał
stypendium doktoranckie
za rządów PiS, gdy resortem edukacji i nauki kierował Przemysław Czarnek.
- Czy czyni mnie to uwikłanym w konflikt interesów przy pisaniu o PiS?
Trudno wyobrazić sobie w europejskich realiach pracę badawczą w kulturze bez wsparcia z publicznych pieniędzy
- podsumował.