Logo
  • DONALD
  • POLAŃSKI W WYBORCZEJ: NIE NAPADAŁEM NA ŻADNE KOBIETY. NIEKIEDY SAM MUSIAŁEM SIĘ BRONIĆ I NIE MÓWIĘ TEGO ŻARTEM

Polański w Wyborczej: nie napadałem na żadne kobiety. Niekiedy sam musiałem się bronić i nie mówię tego żartem

21.12.2019, 09:45
fot. East News
Dziś
Gazeta Wyborcza
opublikowała
wcześniej zapowiadany
 wywiad z reżyserem Romanem Polańskim.
 Rozmowę przeprowadzili 
Adam Michnik i Jarosław Kurski.
W magazynie świątecznym Jarosław Kurski przestrzega, by
"nie osądzać Romana Polańskiego".
Ważne jest aby zadawać pytania.
"
Odrzucić możliwość rozmowy z Polańskim
- z wybitnym artystą, z człowiekiem, w którego życiu i sporach wokół niego splatają się wątki współczesne i historyczne, osobiste i uniwersalne, obyczajowe i kryminalne, gdzie jak u Dostojewskiego jest wina, grzech, wybaczenie lub jego odmowa, gdzie w jednej osobie jest prześladowca i zwierzyna łowna, fatum, które on sobą żywi i które za nim kroczy -
to abdykować z dziennikarstwa"
 - pisze Kurski we magazynie świątecznym
Wyborczej.
"Roman Polański jest pełen sprzeczności. W sprzeczności, w zderzeniu racji trzeba szukać prawdy, a przynajmniej próbować. W jego twórczości, w jego życiu, w jego bezspornej winie oraz w wielu późniejszych, już nie tak bezspornych oskarżeniach
. Rozumiemy, dlaczego kobiety często latami trzymają swoje traumy w tajemnicy.
Rozumiemy, dlaczego wiele z nich nie idzie po gwałcie na policję. Rozumiemy, jak trudno im przemówić, nawet po latach, a jeszcze trudniej udowodnić przemoc seksualną w sądzie. Wiemy, że wielu sprawców przestępstw seksualnych nie ponosi kary.
Ale też wiemy, że zdarzają się, niestety, oskarżenia fałszywe, formułowane w złej wierze"
 - tłumaczy Kurski.
Wyborcza wywiad z Polańskim przeprowadziła 29 listopada w warszawskim hotelu Bristol.
Polański twierdzi, że zdecydował się na rozmowę z
Wyborczą
"dla rodziny":
-
Rozmawiam z wami dla mojej rodziny, która bardzo cierpi
- powiedział.
Jednym z tematów rozmowy są oskarżenia Polańskiego o molestowanie seksualne kobiet. Reżyser żali się, że stał się łatwym łupem dla wielu kobiet:

- Jednak w ciągu ostatnich dziesięciu lat sześć innych kobiet twierdzi, że pan je molestował, nawet gwałcił - pyta Jarosław Kurski.

- Dziwne, że pan tego ze sobą nie łączy. Wszystkie kolejne fantastyczne oskarżenia są następstwem tego, co zdarzyło się z Samanthą Geimer w Los Angeles. Kiedy to się zdarzyło? Od 1977 r. minęły prawie 43 lata.
Od tego czasu stałem się… Po angielsku nazywa się to "fair game" [idiom: łatwy łup]. Polują na mnie od 43 lat
- żali się reżyser.
- Wszyscy mi mówią, żebym odpowiadał na te zarzuty, ale nauczyłem się, że to nie ma żadnego znaczenia, bo moje słowa zawsze będą obrócone w kolejne oskarżenia. Mówię - źle, nic nie mówię - źle.
Im bardziej zaprzeczam, tym bardziej ludzie mi nie wierzą, tym bardziej jestem winny
- żali się Polański.

Komentując sprawę
Samanthy Geimer, którą zgwałcił analnie, gdy miała 13 lat,
tłumaczy, że
"wszyscy" - on, matka Geimer i sama Samantha "odpokutowali tę sprawę":

- Odpokutowaliśmy tę sprawę. Ja, ona i jej matka - bo prasa i ją oskarżała, że umalowała córkę i do mnie przyprowadziła. Wiele razy za to przepraszałem,
wyrażałem skruchę. Była ugoda
. Wielokrotnie stawałem przed sądem.
Siedziałem w więzieniu. Jak widać, dla moich czynów nie ma przedawnienia.
Polański w wywiadzie żali się też, że to on często musiał bronić się przed kobietami:
-
Nie napadałem na żadne kobiety,
proszę mi wierzyć. Wręcz przeciwnie,
niekiedy sam musiałem się bronić, i nie mówię tego żartem
, bo to nie jest temat do żartów
.
fot. East News
Reżyser skarży się w wywiadzie, że "wydano na niego wyrok" i "nie dano mu żadnych praw":
-
Wydali na mnie wyrok
. Fakty się już nie liczą, wierzą, że mają rację. A wiara nie poddaje się argumentom. Bronią praw człowieka, ale mnie ich odmawiają. Może nie jestem dla nich człowiekiem. Ale nawet w średniowieczu, kiedy czarownice palono na stosie, dawano im prawo do ostatniego słowa.

Polański twierdzi też, że
ostatnie oskarżenia o molestowanie seksualne, które wysunęła była modelka i aktorka Valentine Monnier,
to atak ze strony gazety
Le Parisien:

 -
Le Parisien 
przygotowywał ten atak od kilku tygodni.
Czekali na premierę filmu. Niewątpliwie jej doradzili, do kogo ma pisać i jak zrobić z tego największy szum. Było troje świadków jej wizyty. Mój asystent Hercules Bellville i mój przyjaciel Gérard Brach mogliby dowieść mojej niewinności, ale nie żyją. Za to żyje jeszcze żona Gérarda, Elizabeth, ale
Le Parisien 
twierdzi, że nie udało im się jej znaleźć.
Łatwo jest dziś oskarżać, wiedząc, że nie ma już żadnej procedury prawnej, która mogłaby mnie oczyścić
- mówi Polański.
- To nagonka, matnia. Dlatego odmawiam wywiadów. Jak można dowieść, że się czegoś nie zrobiło pół wieku temu?
Dziś łatwo się przyłączyć do ataków na mnie, bo po #MeToo niewiele to kosztuje.
Ale tak zwykle było w dziejach. Rozważni, sprawiedliwi reagują letnio. Ci, którzy są mniejszością - w sposób piekielny. Machiavelli już o tym pisał - dodaje.

Hej, jesteś na Donald.pl

Jesteśmy niezależnym portalem, który sprawdza informacje i podaje ich źródła. Piszemy o ciekawych i ważnych wydarzeniach, o ludziach i o popkulturze. Promujemy też Wasze materiały: donald.pl/sortownia.

 

Chcesz nam pomóc zmieniać polskie media? Przeczytaj, dlaczego warto: https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA