
Fot. East News
Viktor Orban, ustępujący premier Węgier
udzielił pierwszego wywiadu po niedzielnej porażce w wyborach parlamentarnych. Stwierdził, że wyniki głosowania z jednej strony sprawiły, że czuł "
ból i pustkę"
, a z drugiej pozwoliły mu odnaleźć sobie nową energię do działania i "odnowy prawicy".
Wybory na Węgrzech
wygrała opozycyjna partia TISZA
, która po przeliczeniu około 99% głosów zdobyła 137 ze 199 mandatów w parlamencie. Taka liczba daje
ugrupowaniu Petera Magyara większość konstytucyjną
. Partia
Viktora Orbana
, Fidesz, rządząca Węgrami od 2010 roku, wprowadzi do parlamentu 56 posłów. Porażkę dotychczasowego premiera na ulicach Budapesztu
świętowało kilkadziesiąt tysięcy ludzi
.
W pierwszym wywiadzie po wyborczej porażce, Orban podkreślił konieczność "
odnowy" prawicy:
- Znajdujemy się w sytuacji, w której prawicowa społeczność nie może dłużej istnieć w swojej poprzedniej formie - powiedział ustępujący premier.
Mówiąc, jak miałaby wyglądać odnowa, zapowiedział
zwołanie kongresu partii
, który wybierze jej nowe kierownictwo. Przyznał, że błędem z jego strony było planowanie kampanii tak, jakby frekwencja miała wyglądać tak, jak w wyborach 2022 roku, kiedy do urn udało się około 70% uprawnionych. Tymczasem Węgrzy pobili frekwencyjny rekord, kiedy 12 kwietnia
zagłosowało około 80%
obywateli.
-
Próbuję dojść
do siebie
po tym szoku (…) po porażce, zamiast poczuć się starszy,
nagle poczułem się młodszy
, ten ból wyzwolił we mnie ogromną energię - powiedział Orban, podkreślając, że na jego partię zagłosowało
około 2,4 miliona Węgrów
.
Podkreślił, że dopiero za jakiś czas będzie można określić, czy wybór TISZY był dobry dla kraju.
- Nigdy nie będziemy kibicować przeciwko własnemu krajowi - zaznaczył Orban.