
fot. East News
Nie milkną echa
przegranych przez Viktora Orbana wyborów parlamentarnych na Węgrzech
. Jego wygranej kibicowało m.in. Prawo i Sprawiedliwość, którego politycy tłumnie ruszyli na Węgry, by wesprzeć tamtejszego premiera. Na jego zwycięstwo liczył także Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski, którzy ukrywają się na Węgrzech przed polskim wymiarem sprawiedliwości:
Kilka dni przed wyborami na Węgrzech pojawił się także
wiceprezydent USA, J.D. Vance,
który spotkał się z jego premierem, Viktorem Orbanem. W czasie wspólnej konferencji prasowej Vance krytykował próby zewnętrznej ingerencji w węgierskie wybory i zachęcał do głosowania na rządzącą partię Fidesz.
Podkreślił, że
prezydent Donald Trump oraz Viktor Orban współpracują, aby "chronić zachodnią cywilizację".
- Obserwujemy jedną najgorszych form zagranicznej ingerencji; brukselscy biurokraci próbowali zniszczyć gospodarkę Węgier, bo nienawidzą premiera Viktora Orbana - powiedział Vance.
Co istotne była to pierwsza od 20 lat wizyta najwyższego rangą amerykańskiego urzędnika na Węgrzech.
Donald Trump nie chciał wczoraj skomentować przegranej Viktora Orbana. Z kolei
J.D. Vance w wywiadzie stwierdził, że jest mu z tego powodu przykro
. Dodał, że Orban był jednym z nielicznych europejskich przywódców, którzy odważnie przeciwstawiali się biurokracji unijnej:
- Jednym z powodów, dla których zdecydowaliśmy się to zrobić (udzielić poparcia dla Orbana), nie jest to, że nie umiemy analizować sondaży. Z pewnością wiedzieliśmy, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że Viktor przegra te wybory. Zrobiliśmy to, ponieważ jest jednym z niewielu europejskich przywódców, którzy byli gotowi przeciwstawić się biurokracji w Brukseli, która wyrządza Stanom Zjednoczonym bardzo, bardzo wiele zła - tłumaczył Vance.
Dodał też, że
wsparcie dla Orbana "to była słuszna rzecz"
, gdyż premier Węgier "stał przy USA przez bardzo długi czas".