Logo
  • DONALD
  • LEWANDOWSKA ODWOŁAŁA SPOTKANIE ZE STAŚKO. ZARZUCA, ŻE "ZALEŻY JEJ NA ROZGŁOSIE I ZWIĘKSZANIU ZASIĘGÓW" 

Lewandowska odwołała spotkanie ze Staśko. Zarzuca, że "zależy jej na rozgłosie i zwiększaniu zasięgów" 

07.09.2020, 07:00
Instagramowe nagranie, na którym 
Anna Lewandowska
 tańczy ubrana w tzw. 
fat suit
, próbując
 promować "ciałopozytywność"
, wzbudziło wiele emocji. Lewandowska została skrytykowana przez wiele znanych blogerek i aktywistek, dowodząc, że 
jej działania przynoszą odwrotny skutek 
i są antytezą ruchu body positive.
Annę Lewandowską skrytykowała
publicystka Maja Staśko,
która stwierdziła, że Lewandowska wykazała się
"brakiem empatii"
, ponieważ jako uprzywilejowana, szczupła i bogata osoba nigdy nie musiała się zmagać z wieloma problemami. 
Po tym wpisie Staśko otrzymała
pozew od prawników reprezentujących trenerkę
.
- Przyznam szczerze, że trochę mnie zaskoczyło, bo w tym wpisie nie było nic obraźliwego, to była po prostu krytyka. Napisałam same fakty, że jest to szczupła, bogata, osoba, która może nie znać pewnych problemów.
 A to, że w zamian za to dostałam groźbę pozwu to wydaje mi się, że jest to próba uciszenia, zastraszenia.
W wezwaniu jest podana 
przeolbrzymia kwota kilkudziesięciu tysięcy złotych
, które miałabym zapłacić, jeśli przegrałabym sprawę z panią Anną Lewandowską no i dla mnie to są pieniądze, których nie mam - przekazała Staśko na Instastories.
Pisaliśmy o tym tutaj:
Staśko na Instagramie
opublikowała pismo, które otrzymała od prawników Lewandowskiej
. Napisano w nim, że wpisy aktywistki mają "naruszać prawnie chroniony" wizerunek Anny Lewandowskiej, a celem tych postów ma być "
wywołanie negatywnych skojarzeń z panią Anną Lewandowską, poniżenie jej w opinii publicznej
".
Prawnicy zażądali, by Staśko natychmiast
skasowała posty a także jeden z komentarzy
, który nie spodobał się trenerce. Jeśli tego nie zrobi wytoczony zostanie proces, w ramach którego prawnicy Lewandowskiej będą żądali od publicystki
50 tysięcy złotych zadośćuczynienia
:
Wczoraj w rozmowie z Onetem
publicystka poinformowała, że została zaproszona na rozmowę
z ekipą Lewandowskiej. Staśko w związku z tym opublikowała kolejny wpis na Facebooku, w którym napisała, że nie ma zamiaru odpuszczać w tej sprawie:
"Od lat mierzę się z zaburzeniami jedzenia. I nie mam złudzeń - 
przemysł fitness i kosmetyczny są winne
. Co więcej, one się nimi karmią - gdy jesteś w stanie zagłodzić swoje ciało, by było bardziej perfekcyjne, łatwiej wydasz pieniądze na zestaw treningowy czy zabiegi odchudzające. Jesteś idealną klientką - wzbudzanie parcia na poprawę swojego ciała dochodzi do granicy życia i śmierci"  - napisała Staśko,
"To wielka machina. Celebrytki są w niej ważnym elementem, ale ich wizerunek to towar jak każdy inny - sprzedają nim kremy, kosmetyki i inne produkty. Za nimi stoją setki osób, które tworzą ten wizerunek. Gdy zostanie nadszarpnięty, sprzedaż może pogalopować w dół. Dlatego zrobią wszystko, by do tego nie dopuścić. Jeśli oznacza to wysłanie groźby pozwu za krytykę - mają na to pieniądze" - dodała.
Wygląda na to, że wpis Mai Staśko
nie spodobał się Annie Lewandowskiej
i jej współpracownikom. Publicystka poinformowała, że
odwołali oni zaplanowane na dziś spotkanie
, ponieważ według nich publicystce zależy na "rozgłosie i zwiększaniu zasięgów":
"Ech. Pracownica Anny Lewandowskiej odwołała nasze jutrzejsze spotkanie z obawy,
że ,"zależy mi na rozgłosie i zwiększaniu swoich zasięgów, a nie na pozytywnych działaniach". 
Widocznie znów popełniłam błąd, bo pisałam, co myślę o przemyśle fitness i kosmetycznym w szerszym, systemowym rozumieniu. Pewnie powinnam była grzecznie milczeć. Znów" - napisała Staśko.
W związku z tym aktywistka wciąż nie wie, czy czeka ją batalia sądowa z Lewandowską:
"Więc
wciąż nie wiem, czy czeka mnie batalia sądowa z Anną Lewandowską
i czy nie stracę środków do życia. Nie wiem, kiedy się dowiem. Od lat codziennie wspieram osoby po gwałtach, jeżdżę na rozprawy sądowe, pomagam potrzebującym. Wielokrotnie w ich trakcie słyszę, że ofiary chcą coś ugrać, gdy mówią o przemocy - zrobić karierę czy zemścić się. To samo słyszę ja, gdy nagłaśniam te sprawy. Jestem przyzwyczajona do tego zarzutu, średnio mnie rusza" - pisze Staśko.
"Naprawdę chciałabym żyć w świecie, w którym rozgłos zapewnia walka z przemocą czy mówienie o tym, że bogaci mają większe prawa - i że tak nie powinno być. Bo póki co rozgłos zapewnia raczej reklamowanie produktów. A walka z niesprawiedliwością zapewnia groźby pozwów i strach, że nie będę miała za co żyć. I akurat zarzut dbania o rozgłos i wizerunek ze strony osób reprezentujących celebrytkę to już jakiś wyższy poziom abstrakcji. Ale
ja nie mam zamiaru przestać mówić, gdy dzieje się coś nie ok. Zawsze o tym pisałam i nie będę z tego rezygnować, gdy chodzi o bogate osoby.
Właśnie to jest pozytywne działanie! Bo stawką jest coś znacznie więcej niż kontrakt reklamowy czy zyskowna współpraca z celebrytką". - kończy swój wpis Staśko.

Donald.pl na Patronite

Zacznijmy od tego, że czy chcesz, czy nie, dokładasz się do TVP, jak my wszyscy. To już całkiem niezły powód, żeby dla równowagi dać nam dyszkę.

Dowiedz się więcej: https://patronite.pl/donaldpl

 

Więcej memów i Storieshttps://www.instagram.com/donald.pl

A to nasza grupa na Telegramie - kliknij, żeby dostawać podsumowania dnia na telefon: https://t.me/donaldplnews

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA