
fot. East News
Paweł Kukiz
kilkanaście lat temu wszedł z hukiem na polską scenę polityczną. W wyborach prezydenckich w 2015 roku zajął trzecie miejsce, zdobywając 21 procent głosów. Przez wielu odbierany był jako alternatywa dla PiS i KO. Ostatecznie jednak
nie udało mu się przebić przez zabetonowaną scenę polityczną.
Teraz w wywiadzie z Bartłomiejem Maślankiewiczem z Polsat News Polityka wyjawił, że
jest gotowy na współpracę z każdym
, kto pomoże mu przeforsować idee, które mu od lat przyświecają:
- Ja
zatańczę w każdej partii, która zechce wprowadzić zmiany ustrojowe
, o których mówię od lat - zmiana ordynacji wyborczej, obniżenie progów w referendach lokalnych, zmiana czy dopracowanie tej fatalnej konstytucji, która określi, czy żyjemy w systemie prezydenckim, czy kanclerskim, pakiet ustaw antykorupcyjnych, sędziowie pokoju wybierani przez obywateli - wymieniał Paweł Kukiz.
-
Ja rozmawiam ze wszystkimi i z Mateuszem Morawieckim, i z Przemkiem Wiplerem
. Ze wszystkimi, którzy są mi bliscy światopoglądowo i którzy są otwarci na te zmiany, o jakich mówiłem - zaznaczył.
Podkreślił, że w pojedynkę nie ma szans wprowadzenie proponowanych zmian. Dodał też, że
jeśli nie osiągnie porozumienia z żadnym z potencjalnych partnerów, zdecyduje się odejść z polityki:
- Biorę pod uwagę też plan taki, że niestety będę musiał się poddać, bo jeżeli nie znajdę partnera do tego tańca ustrojowego, reformatorskiego, no to sam po prostu wiem, że niczego nie osiągnę - przyznał Kukiz.
Zauważył, że bez politycznego wsparcia musiałby stworzyć własne listy, a jak dodał do tego potrzebne byłyby mu "życzliwe media, pieniędzy i struktury":
- Ja tego nie mam. Nie dostaję pieniędzy z subwencji, a do mediów poza bardzo prawicowymi, czyli Republika, jestem zapraszany sporadycznie - powiedział.
- Ja się z tym powoli godzę. (...) Trudno ten stan rzeczy naruszyć, bo godzi to w system oligarchii, tej neoarystokracji w Polsce z ciemnym ludem w tle. Tyle - dodał.