Logo
  • DONALD
  • "REJESTR CIĄŻ" WCHODZI W ŻYCIE, MINISTER ZDROWIA PODPISAŁ ROZPORZĄDZENIE

"Rejestr ciąż" wchodzi w życie, minister zdrowia podpisał rozporządzenie

06.06.2022, 06:50
Minister Zdrowa
Adam Niedzielski
podpisał rozporządzenie, zgodnie z którym informacje o ciąży pacjentek będą przekazywane do Systemu Informacji Medycznej. Zapis nazywany
 "rejestrem ciąż"
od początku budził wiele kontrowersji. Politycy opozycji i organizacje pozarządowe alarmowały, że w ten sposób rząd chce doprowadzić do zmniejszenia liczby aborcji.
Ministerstwo zdrowia zarzekało się z kolei, że
nie ma żadnego "rejestru ciąż"
, a rozporządzenie dotyczy jedynie przejścia z zapisu papierowego na dokumentację elektroniczną. Wyjaśniano, że przekazywanie informacji o ciąży ma np. zmniejszyć ryzyko przepisania pacjentkom leków niewskazanych w ciąży.
Sprawa wciąż jednak budzi wiele kontrowersji, o czym świadczy fakt, że podpisanie rozporządzenia przez Adama Niedzielskiego wywołało wiele komentarzy. Ministerstwu zdrowia nie dali się przekonać m.in.
prawnicy
zajmujący się ochroną zdrowia. 
"W listopadzie napisałam post o projekcie rozporządzenia, mającym wprowadzić "rejestr ciąż". Już wtedy pojawił się niepokój, ale pomyślałam "może do tego się nie posuną?". Który to już raz naiwnie sądziłam, że nasze władze nie posuną się dalej w ograniczaniu kobietom wolności? Zgodnie z podpisanym przez Ministra Zdrowia rozporządzeniem, podmiot leczniczy będzie zobligowany do przekazania informacji o ciąży, o ile uzyska tę informację w związku z udzielaniem świadczenia zdrowotnego lub realizacją istotnej procedury medycznej. Oficjalnie Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że chce w ten sposób zmniejszyć ryzyko przepisania pacjentkom leków niewskazanych w ciąży i umożliwić im skorzystanie ze świadczeń w pierwszej kolejności. 
Trudno mi jednak wierzyć w dobre intencje, szczególnie mając na uwadze niemal nieistniejące prawo do aborcji w naszym kraju
" - pisze Patrycja Pieszczek-Bober prowadząca na Instagramie konto "Prawo do zdrowia". 
"Jako kobieta, przyszła matka, czuję się okropnie źle z tym, że państwo z butami wchodzi w moje prywatne życie… Jestem dorosłą osobą, nie potrzebuję systemu, który za mnie będzie troszczył się o to, żebym nie przyjęła leków niewskazanych w ciąży.
Mam swój rozum, umiem lekarzowi sama zakomunikować swój stan i żaden rejestr nie jest mi do tego potrzebny
". 
Dr Kamil Stępniak pisze natomiast o konstytucyjnych wątpliwościach dotyczących rozporządzenia. 
"Od tej pory w systemie P1 będą gromadzone dane na temat tego, czy dana osoba korzystająca ze świadczenia medycznego jest w ciąży, nawet jeżeli nie będzie to wizyta u ginekologa. 
Zbieranie informacji o ciąży pacjentki budzi liczne wątpliwości konstytucyjne
. Taki rejestr, może być wykorzystany jako narzędzie represji w stosunku co do wszystkich kobiet w ciąży, w szczególności tych, które ciążę tę mogą chcieć usunąć" - zauważa. 


"Minister Zdrowia w sowim komunikacie 
nie wykluczył dostępu do danych zawartych w systemie przez prokuraturę i sądy
na "określonych przepisach". Oznacza to, że upolityczniona prokuratura kierując wniosek do sądu (być może też politycznego) będzie mogła otrzymać dostęp do informacji w sprawie tego, czy dana pacjentka była w ciąży. To zaś może prowadzić do
odpowiedzialności karnej
po jej stronie".
Uwagę zwraca na to również lekarka
Ewa Stawiarska
znana na Instagramie jako "doktorka od 7 boleści". 
"Jako kobieta, a zawodowo lekarka, obawiam się kilku rzeczy. Po pierwsze - to, że informacje dostępne w systemie P1 (to taka centralna baza danych o pacjencie - widzimy tam wystawione na pacjenta recepty, zwolnienia lekarskie i skierowania)
będą mogły być wykorzystane przez organy ścigania
oznacza prawdopodobnie, że do odpowiedzialności karnej będzie mogła zostać pociągnięta osoba, która była, ale już nie jest w ciąży. Czyli od razu podejrzenie, że wykonałaś aborcję bez wskazań, a to przecież zabronione" - pisze.
"Po drugie - to, że zadam pacjentce pytanie o ciążę będzie odbierane jako
próba inwigilacji
z mojej strony (trochę jako „wysłannika” państwowego, który będzie musiał to wprowadzić w system w przypadku pozytywnej odpowiedzi). Kurde, to jest przecież standardowe pytanie w każdym wywiadzie medycznym i my, medycy, MUSIMY mieć wiedzę na temat tego, czy pacjentka przez nas leczona jest w ciąży oraz czy karmi piersią. Bynajmniej nie pytamy o to dla zabawy - chodzi o bezpieczeństwo chorej. Wiele leków i substancji nie może być stosowanych w trakcie ciąży, bo może to przynieść negatywny skutek dla dziecka (a w niektórych przypadkach także dla matki). Czy pacjentki będą teraz ukrywać przed nami te informacje? Czy będziemy nieświadomie włączać leki niezalecane w trakcie ciąży? Jaki efekt będzie to miało na płód, a potem na noworodka? Przeraża mnie ta perspektywa". 
"Po trzecie - osobiście zwyczajnie brzydzę się taką formą inwigilacji. Nie wchodzę nikomu do łóżka i nie zamierzam wchodzić do brzucha. Każdy ma prawo do prywatności, własnej woli, swoich decyzji i uszanowania tego, że do cholery jest dorosłym obywatelem tego kraju.
Co następne? Rejestr sprzedanych prezerwatyw i tabletek anty? Centralna Baza Miesiączek?
". 
Wprowadzenie "rejestru ciąż" krytykują również politycy.
"Prokurator po poronieniu? Tropienie, czy kobieta wyjechała przerwać ciążę za granicą? Polki już dziś nie zachodzą w ciążę z obawy przed przymusem porodu w każdej sytuacji. Powodów do strachu właśnie przybyło. Rejestr ciąż w kraju z niemal całkowitym zakazem aborcji przeraża" - pisze A
gnieszka Dziemianowicz-Bąk
.
"Rząd zamiast elektronicznym monitorowaniem ciąż powinien się zająć monitorowaniem cen paliw" - dodaje
Krzysztof Brejza

Dokarm kaczkę na Patronite

Zobacz nasz manifest, dowiedz się co próbujemy zrobić i czy chcesz być tego częścią:

https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA