
fot. Instagram @dodaqueen / @janekspiewak
Doda
od pewnego czasu angażuje się w działania na rzecz zwierząt. W związku z tym w miniony wtorek pojawiła się w Sejmie na zaproszenie posłanki Katarzyny Piekarskiej, gdzie wzięła udział w posiedzeniu komisji poświęconej
trudnej sytuacji w polskich schroniskach
. Obecność Dody wywołała szum w sieci. Część internautów chwaliło piosenkarkę za jej zaangażowanie w sprawie nadużyć wobec zwierząt. Niektórzy jednak twierdzą, że Doda robi to intencjonalnie, aby
ocieplić swój wizerunek.
W sprawę zaangażował się
Jan Śpiewak, działacz społeczny
, który na platformie Instagram opublikował
poświęcony Dodzie:
Pieski washing, czyli czyli jak groźna kryminalistka i patocelebrytka stała się bohaterką mediów
. W udostępnionym materiale opisuje historię piosenkarki, zwracając uwagę na wszystkie niewłaściwe zachowania, których dopuściła się w ostatnich latach. Wśród nich wskazuje na szantaż i próbę wymuszenia pieniędzy, wyłudzenia pieniędzy czy problemy z agresją.
"Dziś Doda robi medialno-polityczne tournee, nagłaśniając patologie w schroniskach. I tak - to realny, bardzo poważny problem, którym od lat zajmują się organizacje i społecznicy. Zazwyczaj po cichu, bez kamer i braw. Tymczasem Doda jest fetowana, zapraszana do mediów i salonów, a nikt nie pamięta o szantażach, pobiciach ani o 60 mln zł, które wyparowały z jej firmy. I to właśnie pokazuje, jak łatwo dziś zamienić głośne i ciężkie zarzuty w moralne rozgrzeszenie" - pisze Śpiewak, oskarżając Dodę o "charity washing".
"To sytuacja, w której ktoś głośno pokazuje swoją "pomoc", ale robi to głównie po to, żeby poprawić sobie wizerunek albo przykryć kontrowersje" - dodaje.
Piosenkarka postanowiła
odnieść się do zarzutów w sprawie rzekomego ocieplania wizerunku
. Na Instagramie dodała serię relacji, w których zwraca się do obrażających ją osób.
- Kochani, jak chcecie mnie obrażać i podawać w wątpliwość to, co robię od dwóch tygodni, że niby moje intencje są obrzydliwe i okrutne, obrażajcie mnie w bardziej pomysłowy sposób. Wyciągacie rzeczy sprzed dekady, że komuś w mordę dałam. Naprawdę żałuję tylko, że nie dałam mocniej w niektórych przypadkach. Ja też mam swoje nerwy.
Jak będziecie mnie tak obrażać, nękać i nachodzić, to po prostu p*****ę to wszystko i pojadę na wakacje, jak 99 proc. gwiazd
. Zaznaczam, że psów nie obchodzi, kto im pomaga - powiedziała.
Dodała również, że gdyby hejtujące ją osoby zrobiły choć w połowie tyle dobrego co ona, to wtedy mieliby prawo do oceniania jej zachowania.
- Wystarczy, że mnie psy lubią i jestem szczęśliwa. Niech wszyscy ci hejtujący zrobią połowę tego dobrego co ja przez całe swoje życie.
To wtedy będą mieli prawo wypowiadać się na mój temat
. Żegnam - podsumowała Doda.
W zeszłym tygodniu Doda odwiedziła schronisko w Bytomiu, gdzie odkryła dramatyczne warunki bytowe zwierząt. Wówczas interweniowała w tej sprawie, spotykając się z prezydentem miasta i kierowniczką schroniska, apelując o odsunięcie obecnej kierowniczki od władz placówki.