Logo
  • DONALD
  • DZIENNIKARKA ZORLENIZOWANEJ POLSKA PRESS TŁUMACZY, DLACZEGO ODESZŁA Z PRACY: NIE MOŻNA MILCZEĆ, GDY ŁAMANE SĄ PRAWA CZŁOWIEKA

Dziennikarka zorlenizowanej Polska Press tłumaczy, dlaczego odeszła z pracy: nie można milczeć, gdy łamane są prawa człowieka

06.11.2021, 09:35
fot. East News / Facebook, Karina Obara
Na Facebooku popularność zdobywa
wpis Kariny Obary
, byłej dziennikarki
Gazety Pomorskiej
należącej do spółki 
Polska Press
, którą przejął
Orlen
. Kobieta pisze o
kulisach pracy
w dzienniku, m.in. o zakazie rozmów z niezależnymi ekspertami i "zmuszaniu do milczenia". 
"Kochani, szukam nowej pracy. Nie mogę już dłużej pracować w Polska Press i w Gazecie Pomorskiej.
Nie potrafię spojrzeć sobie w lustrze w twarz.
Od czerwca, odkąd kupił nas Orlen, dostałam
zakaz komentowania
wydarzeń politycznych. Nie pozwolono mi także rozmawiać z niezależnymi ekspertami o tym, co się w Polsce dzieje. Od czasu do czasu zdarzał się wyjątek - miałam porozmawiać z "ich ekspertem", który oceni sytuację zgodnie z linią partii rządzącej. Nie mogłam. Na liście były głównie nazwiska, które znacie z mowy nienawiści i pogardy dla drugiego człowieka" - pisze Obara. 
Odnosi się do tego, jak pracowało się przed przejęciem spółki przez Orlen.
"Nigdy wcześniej nie doświadczyłam kneblowania i nacisku, zakazu pisania o tym, co jest obowiązkiem dziennikarskim. Poprzedni właściciele: najpierw Norwegowie, później Anglicy, Niemcy, nigdy nie ingerowali w treść tekstów dziennikarskich.
Dla nich liczył się głównie zysk, klikalność, co także doprowadziło do patologii mediów w Polsce
. Tamto było dżumą, to jest cholerą. Obie zarazy niszczą nasz kraj".
"Nie można wykonywać zawodu dziennikarki z kneblem na ustach.
Nie można milczeć, gdy w Polsce łamane są prawa człowieka.
A mnie i moich kolegów komentujących wydarzenia polityczne, zmuszono do milczenia. Chcesz tu pracować - żadnego analizowania wydarzeń politycznych, żadnych rozmów z "mądrymi głowami" (sic!). Żeby czytelnicy w regionach nie wiedzieli, nie myśleli samodzielnie, głosowali tak, jak chce obecny rząd.
Żyję w konflikcie wewnętrznym.
Wstyd mi. Moje ciało odmawia posłuszeństwa. Nie chcę pracy, która jest hańbą" - pisze dziennikarka.
Jak dodaje, "nie umie zamknąć oczu na to, co robi PiS".
"Nie mogę zasnąć, gdy wiem, że
małe dzieci umierają w lesie na wschodniej granicy.
Nie potrafię nie czuć krzywdy dziewczyny-matki z Pszczyny, która zmarła na sepsę przez wprowadzenie w Polsce chorego prawa.
To mogła być moja córka
. Też przeszła sepsę. Przeżyła, bo mieszka w Wielkiej Brytanii. Czuję bezradność i strach o wszystkie kobiety w Polsce. O wszystkich mężczyzn, którzy doświadczają "karzącej ręki rządu". O
wszystkie dzieci w szkołach, które przejął umysł ministra Czarnka.
Nie będę więcej legitymizować tej władzy swoją obecnością w Polska Press. Brzydzę się hipokryzji, wycierania sobie gęby Bogiem, nepotyzmu i służalczości". 
Przypomnijmy, że po przejęciu Polski Press przez Orlen do zarządu weszła m.in.
Dorota Kania,
wymieniono również prawie wszystkich redaktorów naczelnych. 
 

Dokarm kaczkę na Patronite

Zobacz nasz manifest, dowiedz się co próbujemy zrobić i czy chcesz być tego częścią:

https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »

Źródła:

1. https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=5165145350167819&id=100000172141347https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=5165145350167819&id=100000172141347
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA