
fot. Mapy Google @Ryszard Śnieżek
Od sześciu dni
w szpitalu w Sanoku prowadzony jest protest głodowy
. Początkowo brało w nim udział 4 pracowników szpitala. Obecnie ich liczba wzrosła do
około 50
, ze wszystkich grup zawodowych pracujących w placówce. Domagają się oni odwołania dyrektora szpitala.
Warto nadmienić, że
sytuacja finansowa sanockiego szpitala jest dramatyczna
. Zadłużenie przekroczyło już 200 mln zł, czyli ponad 100 proc. wartości kontraktu z NFZ. Z kolei w 2024 r. strata netto placówki wyniosła 39,86 mln zł, a kapitał własny spadł do minus 146,6 mln zł. W tym roku deficyt szacowany jest na około 40 mln zł.
W związku z tym
nowa dyrektor szpitala
Wioletta Kacperska, która kieruje nim od połowy sierpnia, wdrożyła
radykalny plan naprawczy.
Obejmuje on m.in.
redukcję zatrudnienia, konsolidację oddziałów
i poszukiwanie nowych źródeł przychodów. Celem ma być wypracowanie około 40 mln zł oszczędności rocznie. Największe zmiany miały dotknąć pracowników. Do tej pory
pracę straciło już 65 osób, a 20 otrzymało wypowiedzenia
. Z kolei do połowy przyszłego roku
liczba zwolnionych ma sięgnąć 200.
Oprócz tego wynagrodzenia zostały czasowo obniżone o 30 proc.
Pracownicy zdecydowali się na rozpoczęcie
sporu zbiorowego
. Domagają się wypłaty zaległych wynagrodzeń, odpraw emerytalnych i nagród jubileuszowych. Część z nich zdecydowała się na strajk głodowy.
Głodówka rotacyjna ma przybierać na sile. Uczestnicy
piją już tylko wodę
. Ze względu na skrajne wycieńczenie, część osób wymagała podawania kroplówek lub hospitalizacji na SOR.
Doszło do rozmów pomiędzy władzami powiatu sanockiego a przedstawicielami Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Mimo siedmiogodzinnych pertraktacji nie osiągnięto porozumienia. Sytuacja w sanockim szpitalu pozostaje napięta, a protest głodowy jest kontynuowany.
Personel żąda natychmiastowego dymisjonowania szefowej placówki, jednak
starosta Robert Pieszczoch nie dostrzega przesłanek do jej odwołania
. Zaznacza, że chęć do rozmów wyrażają trzy z pięciu działających w szpitalu związków zawodowych. Zarząd powiatu zamierza
zaangażować mediatora.
Starosta zwraca uwagę, że nowa dyrektor pełni funkcję dopiero od końca sierpnia, a kolejna zmiana na stanowisku wyższego szczebla zaszkodziłaby planowanej restrukturyzacji.
Dodaje też, że odkąd nowa dyrektor zarządza placówką, u
jemny wynik szpitala za ostatni miesiąc spadł
do 2,3 mln zł, podczas gdy wcześniej sięgał około 4 mln zł miesięcznie. Starosta uważa, że niektóre decyzje nowej dyrektor są kontrowersyjne, jednak po wysłuchaniu wszystkich opinii nie widzi wystarczających powodów, by ją odwołać.
- Sytuacja Szpitala Powiatowego w Sanoku jest bardzo trudna, jednak zarząd i Rada Powiatu nie pozostają wobec niej obojętni. Naszym priorytetem jest uratowanie placówki i zapewnienie mieszkańcom dostępu do leczenia. Po latach opracowywania planów naprawczych rozpoczęto wreszcie rzeczywistą restrukturyzację, która zaczyna przynosić pierwsze pozytywne efekty finansowe. Dlatego odwołanie dyrektor po zaledwie dwóch miesiącach pracy, bez przedstawienia alternatywnego rozwiązania, byłoby decyzją nieodpowiedzialną i mogłoby zagrozić dalszym działaniom naprawczym - zapewnia Robert Pieszczoch, starosta sanocki.