
Fot. East News
Sąd ogłosił
upadłość Szpitala Miejskiego w Miastku
w województwie pomorskim. Placówka miała długi wynoszące ponad 40 milionów złotych, ponadto w jej sprawie toczy się śledztwo prokuratorskie. W związku z upadłością
pracę straci 180 osób
, a pacjenci będą musieli jeździć do szpitali oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów.
Decyzję o upadłości szpitala podjął Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ, który wyznaczył wierzycielom 30 października jako datę, do której mogą
zgłaszać swoje roszczenia
wobec placówki.
Szpital w Miastku na początku sierpnia
zakończył działalność leczniczą
, ponieważ miasto, będące jego jedynym właścicielem, nie miało pieniędzy na spłacenie jego długów w wysokości
ponad 40 milionów złotych
. Burmistrz
Jerzy Wójtowicz
mówił, że decyzja o upadłości była niezbędna dla "uporządkowania sytuacji".
Pacjenci, którzy dotychczas leczyli się w szpitalu w Miastku, będą musieli szukać pomocy w innych placówkach, z których
najbliższa
jest oddalona od ich miejscowości
o 43 kilometry
. Zwolnionych zostanie też 180 osób zatrudnionych w szpitalu na podstawie umów o pracę.
To nie pierwszy raz, kiedy piszemy o szpitalu w Miastku. Pod koniec lipca NFZ nałożył na placówkę
karę w wysokości 13,2 miliona złotych
, kiedy okazało się, że działająca w placówce spółka neurochirurgów niewłaściwie się rozliczała, m.in. przez
wystawianie faktur za poważne operacje
, podczas gdy wykonywano proste zabiegi, czy twierdzenie, że jednego dnia przeprowadzono 77 zabiegów, mimo że na oddziale było
zaledwie 19 łóżek
.
Sprawę jako pierwsza opisała Wirtualna Polska, która ustaliła też, że szpital musiał kilkukrotnie
zawieszać działalność oddziału chirurgii
, jednak i tak wykonywano na nim zabiegi u pacjentów przywiezionych przez wspomnianą spółkę neurochirurgów. Dodatkowo takie wizyty były
rozliczane jako pełne hospitalizacje
, mimo że pacjenci nie zostawali w szpitalu na noc. Nieprawidłowościami
zajmuje się prokuratura
.