
fot. Pixabay @Pexels, @pasja1000 / Rzeczpospolita
Z doniesień
Rzeczpospolitej
wynika, że szykują się
zmiany w refundacji bezpłatnych leków dla seniorów
. Jak dowiedział się serwis, Ministerstwo Zdrowia planuje zmienić obecnie funkcjonujący system refundacji recept z uprawnieniem S, czyli tych wydawanych w aptekach bezpłatnie osobom, które ukończyły 65 lat.
"Program bezpłatnych leków dla seniorów
generuje rosnące koszty
, chociaż pacjentów, którzy z niego korzystają, nie przybywa równie szybko" - czytamy w
Rzeczpospolitej
.
W Polsce bezpłatne leki dla seniorów, którzy ukończyli 65 lat przysługują od 1 września
2023 roku
(wcześniej, od 2016 roku, program obejmował tylko osoby, które skończył 75 lat). Program obejmuje ponad
3,7 tys. leków
i produktów leczniczych. Okazuje się, że w zeszłym roku łączny koszt programu, w połączeniu z bezpłatnymi lekami dla osób do 18 roku życia i kobiet w ciąży, kosztował państwo
3,7 mld zł
. Dla porównania w 2024 roku ta kwota wyniosła 3 mld zł, a w 2023 - około 1,5 mld zł.
Jak ustaliła
Rzeczpospolita
, w ostatnich latach rosła również liczba leków wydawanych seniorom. W 2025 roku było to
140,9 mln
opakowań. Jednocześnie zwiększała się średnia wartość refundacji NFZ przypadająca na jedną pozycję na recepcie, czyli jedno opakowanie leku. Jak wynika z raportu Narodowego Funduszu Zdrowia z marca tego roku, do której dotarła
Rzeczpospolita
, wzrosła ona z 54,3 zł w 2024 roku do 64,6 zł w 2025 roku.
Z tej samej analizy wynika również, że w ubiegłym roku z programu bezpłatnych leków dla seniorów skorzystało
7,2 mln osób
(czyli o 3,2 proc. więcej niż w 2024 roku).
Rosnące wydatki na bezpłatne leki dla seniorów skomentował
Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej
, który stwierdził, że ten problem narasta z uwagi na powiększająca się lista leków objętych programem, a od lutego 2025 roku recepty na leki są wystawiane przez lekarzy wszystkich specjalizacji, nie tylko w trakcie wizyt "na NFZ".
- Program jest dziś bardzo kosztowny i na jego realizację potrzeba coraz więcej pieniędzy z budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia - stwierdził.
Problemem jest również to, że na liście bezpłatnych leków znajdują się preparaty o tym samym działaniu i dawce, ale pochodzące od
różnych producentów i kosztujące różne kwoty
. Obecnie NFZ refunduje zarówno najtańsze leki generyczne, jak i znacznie droższe odpowiedniki.
Jak ustaliła
Rzeczpospolita
, Narodowy Fundusz Zdrowia rozważa
trzy progi likwidacji leków z listy S
, przy założeniach, że "dostępność bezpłatnych leków dla pacjentów nie pogorszy się i wprowadzone zostaną mechanizmy konkurencji cenowej leków".
Pierwszy zakłada
pełną refundację wyłącznie najtańszego leku
, a w przypadku droższych odpowiedników pacjent musiałby dopłacić różnicę. Drugi przewiduje
stopniowe obniżanie limitu refundacji
, ze 150 proc. ceny najtańszego leku do 100 proc. w ciągu pięciu kwartałów. Trzeci wariant ma uwzględniać dodatkowe wskaźniki przy ustalaniu wysokości refundacji.
"W zależności od wariantu i scenariusza, NFZ może zaoszczędzić za sprawą cięć na liście bezpłatnych leków
od 0,5 do nawet 1,8 mld zł"
- wskazano w raporcie.
Kolejnym problemem jest przepisywanie leków na zbyt długie okresy. Jak podkreśla Tomków, prowadzi to do
dużej skali marnowania leków
w Polsce.
- W wielu przypadkach pacjent ma zmienianą terapię, trafia do szpitala, źle toleruje nowo wprowadzony lek albo po prostu przestaje go przyjmować. W efekcie ogromne ilości pełnowartościowych leków trafiają do utylizacji - mówi.
- W przypadku recepty realizowanej etapami, którą można wykupić w każdej aptece w kraju, kilkumiesięczny zapas wydaje się uzasadniony.
Natomiast gromadzenie leków na cały rok sprzyja marnotrawstwu
. Nikt z nas nie robi przecież rocznych zapasów nawet produktów spożywczych - dodaje.
Jak wskazuje prezes, właściwym kierunkiem zmian byłaby modyfikacja przepisów dotyczących recept oraz rozwój modelu kontynuacji terapii w aptekach. W praktyce lekarz wystawiałby receptę na pierwsze cztery miesiące leczenia, następnie farmaceuta kontynuowałby terapię przez kolejne cztery miesiące, po czym pacjent ponownie trafiałby do lekarza w celu oceny efektów leczenia.