Logo
  • DONALD
  • DANIEL MARTYNIUK WYZNAJE, ŻE POMIMO DŁUGÓW NIE WYBIERA SIĘ DO PRACY, BO ZAROBKI NIE SĄ ODPOWIEDNIE

Daniel Martyniuk wyznaje, że pomimo długów nie wybiera się do pracy, bo zarobki nie są odpowiednie

27.10.2026, 14:00
fot. Instagram @di_em_em
Jakiś czas temu na antenę kanału TTV powrócił program
Nasi w mundurach
. Według formuły osoby znane z mediów na własnej skórze przekonują się, jak wygląda wojskowy rygor, i uczestniczą w szkoleniu wojskowym prowadzonym przez żołnierzy GROM. W czwartej edycji show pojawił się
syn Zenka Martyniuka - Daniel
.
Potomek króla disco polo regularnie nie daje o sobie zapomnieć na Instagramie. Publikuje InstaStories, w których, prawdopodobnie będąc pod
wpływem narko*yków i alkoholu
, wyzywa członków swojej rodziny, w tym także Zenka i Danutę Martyniuków, a także swoją obecną żonę, Faustynę. W lutym miał udać się na odwyk i terapię. Życie w trzeźwości nie trwało jednak zbyt długo - pod koniec czerwca znowu zaczął publikować materiały wskazujące na to, że nie zachował trzeźwości. Martyniuk miał pojawić się podczas nagrań do pierwszych odcinków programu
Nasi w mundurach
, jednak
później nie pojawił się już na planie
. Dalsza część programu została zrealizowana bez jego udziału.
Teraz syn króla disco polo zdecydował się na
rozmowę z Mateuszem Hładkim w podcaście
Zbliżenia. Mówię Wam
. Daniel Martyniuk odpowiada tam na pytania związane z jego nałogiem, kłopotami rodzinnymi, pracą i podejściem do życia.
Podczas rozmowy przekonywał, że w życiu
trzeba znajdować czas na zabawę
. Zapytany o pracę wskazał na trudności związane ze znanym nazwiskiem, a także na to, że wiek wcale nie powinien określać tego, czy ktoś powinien pracować i utrzymywać się sam, czy też nie:
- Uważam, że wiek jest pojęciem względnym [...] Ja mam kolegów, którzy mają dwójkę dzieci, siedzą w domu i nigdzie nie wychodzą. Tak jakby sobie miejsce na cmentarzu szukali. Ja jestem przyzwyczajony do innego życia. Według mnie całe życie trzeba się bawić, trzeba znaleźć czas na kolegów, na imprezę, na wszystko po prostu.
37 lat to nie oznacza, że masz chodzić do pracy, zarabiać nawet -
powiedział.
Zapytany o to, w jakiej pracy by się widział, nie potrafił odpowiedzieć. Stwierdził, że jeśli już,
musiałby to być praca poza Polską
, by nie czuć na sobie oddechu ojca:
- W Polsce bym poszedł... No co a co? Za granicą, wolałbym za granicą. No ale i tu, i tam chyba nie bardzo miałbyś co robić, wiesz? Troszeczkę jakbym poszedł, mi się wydaje, do takiej pracy, to był taki »o, Martyniuk«... Wiesz, taki troszeczkę, wydaje mi się, że
sława ojca by ci przeszkadzała, nazwisko ojca, wiesz?
I nie... Za granicą nie, tak mi się wydaje - powiedział.
- To mi się czasem wydaje, że niektórzy - nie wszyscy, oczywiście - ale
ja jestem takim zbędnym dodatkiem
, wiesz, do taty, który tak jakby mu troszeczkę przeszkadza. I jeszcze teraz jestem, mam taką łatkę, który jak gdyby niszczy mu wręcz karierę, wiesz? Tak jakby jestem takim naprawdę złym potworem, wiesz, i to tak się da odczuć - dodał.

Zaakceptuj pliki cookies Google, aby odtworzyć wideo z YouTube.

Później stwierdził też wprost, że
za 4 tys. euro nie opłaca mu się pracować, bo to "mała kasa"
:
- Nie pracuję, bo to jest za mała kasa, szczerze mówiąc. 4 tys. euro za takie, wiesz, bujanie się - powiedział.

Zaakceptuj pliki cookies Google, aby odtworzyć wideo z YouTube.

Przyznał też, że od jakiegoś czasu
nie dostaje już pieniędzy od znanego ojc
a i dlatego narobił sobie długów:
- Powiem ci, że tato mi od roku czasu nie daje żadnych pieniędzy, no, ponad rok czasu, i te
długi, które sobie narobiłe
m, to po prostu
wziąłem sobie karty kredytowe
- nie? Z Revoluta 50 000 i 20 000 z PKO BP - powiedział.
Dodał też, że
dostaje 1500 zł co miesiąc od mamy
, z czego 500 zł przeznacza na spłacenie Revoluta, a 1000 zł zostaje dla niego.
Martyniuk zapytany także o to jak widzi swoją sytuację porównał się do bohatera greckiej tragedii:
- Powiedzmy, że
jestem jak bohater takiej tragedii greckiej
, wiesz? Cokolwiek bym nie zrobił, w lewo czy w prawo, to i tak będzie beznadziejnie - stwierdził.

Zaakceptuj pliki cookies Google, aby odtworzyć wideo z YouTube.

W jednym z fragmentów odniósł się także do tego, jak
odebrano mu prawo jazdy
. Żalił się, że łącznie
stracił je na 9 lat
i że to dla niego za dużo:
- Zostały mi odebrane prawo jazdy na trzy lata, następnie nie wiem dlaczego zostało mi przedłużone o 6 lat. To było, według mnie, to jest bardzo zbyt surowa kara, jeżeli 9 lat dla młodego chłopaka odbiera się prawo jazdy. Pierwszym razem po prostu kierowałem, byłem pod delikatnym wpływem alkoholu, miałem 0,06 promila [...] A drugim razem wracałem, pamiętam, z Konina i byłem trzeźwiutki, nie popełniłem żadnego wykroczenia, niczego.
Zostałem tak jakby zdjęty, w ogóle jakby czekali na mnie
, i
wyrok, który później zapadł w sądzie - 6 lat, w ogóle z najwyższej półki - to jest w ogóle nie do pomyślenia
- mówił.
Martyniuk nie dodał jednak, że wyrok dodatkowych 6 lat pozbawienia uprawnień zapadł
za wielokrotne złamanie obowiązującego go wcześniej sądowego zakazu prowadzenia pojazdów
.
Syn Zenona Martyniuka opowiedział również o tym, jak zdecydował się na
odwyk
. Trafił tam na początku roku i przebywał w prywatnym, płatnym ośrodku zamkniętym przez 3 miesiące.
Zapłacić miał za to jego ojciec
. Jak przyznał, zgłosił się tam sam po ciągu imprezowym, zdradzie żony i opublikowaniu w sieci serii nagrań pod wpływem środków odurzających. Powiedział, że pobyt w ośrodku był dla niego trudny i denerwowało go słuchanie o problemach innych pacjentów. Martyniuk uważa, że nie jest alkoholikiem i potrafi kontrolować picie alkoholu:
- Pobyt w ośrodku udał się, bo
ja uważam, że jest możliwy powrót do kontrolowanego picia, nie jestem żadnym alkoholikiem
[...] A tak naprawdę te gadki takie odwykowe, serio, muszę to powiedzieć, bo dla mnie to jest takie wyuczone, takie powtarzanie, wiesz? Do mnie to w ogóle nie trafia. Ja to wszystko idealnie rozumiem, a prawdziwy odwyk to jest znalezienie celu takiego w życiu, który chcesz robić, który będzie dawał ci satysfakcję - mówił.

Zaakceptuj pliki cookies Google, aby odtworzyć wideo z YouTube.

Co ciekawe, w rozmowie przyznał też, że
zaledwie 5 dni po zakończeniu odwyku doszło do bójki
pomiędzy nim a jego wujkiem podczas imprezy, w wyniku której doznał złamania żuchwy w dwóch miejscach. Wszystko odbywało się
pod wpływem alkohol
u:
- Ja sobie troszeczkę przyimprezowałem i pobiłem się z wujkiem... I po tym odwyku - złamanie, tak, złamanie szczęki po pięć dni po wyjściu z odwyku w dwóch miejscach. Tu jeszcze mam trzy platynowe takie blaszki i tu dwie... Ja byłem załamany po prostu, rozumiesz to? Pobiliśmy się przez wódę, po prostu przez wódę ponapijaliśmy się i o taką głupotę, durnotę to było naprawdę. Moim marzeniem było cofnąć czas po prostu. Nie życzę nikomu złamania żuchwy, przysięgam, nie życzę, to jest coś strasznego - mówił.

Zaakceptuj pliki cookies Google, aby odtworzyć wideo z YouTube.

Zaakceptuj pliki cookies Google, aby odtworzyć wideo z YouTube.

Hej, przypominamy tylko:

1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.

2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.

3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.

4. Jeżeli chcesz Donalda bez reklam, dołącz do naszych patronów: https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA