
Fot. East News/ ESA
Jak donosi amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW), Rosja ma
problemy z wyniesieniem na odpowiednią wysokość
satelitów komunikacyjnych mających zastąpić sieć Starlink w atakach na Ukrainę.
Rosyjskie siły zostały odcięte od należącej do firmy SpaceX Elona Muska sieci Starlink
w lutym tego roku
. Od tego czasu Rosjanie
chcą zastąpić ten sposób łączności
przy pomocy satelitów Rasswiet. Jak oblicza ISW, żeby zapewnić rosyjskiej armii stałą i stabilną łączność nad terytorium Ukrainy, potrzebne jest
nie mniej niż 200-300
satelitów na wysokości
870 kilometrów
.
Tymczasem w czasie lipcowej próby umieszczenia satelitów na orbicie,
żaden z 16 obiektów
nie osiągnął wymaganej wysokości - większość doleciała tylko na wysokość od 300 do 400 kilometrów. Podczas poprzedniej próby, w marcu, pożądaną wysokość
osiągnęło 12 z 16 satelitów
. W tym tempie, Rosja ma możliwość umieszczenia na orbicie około 128 satelitów w ciągu najbliższych czterech lat.
Jak wskazuje ISW, największym problemem Rosji są
rakiety Sojuz-2.1b
, które wynoszą satelity na orbitę, a których dostępność pozwala obecnie na przeprowadzenie od sześciu do ośmiu startów na rok. Rakiety te są
kosztowne w produkcji
, na tempo ich wytwarzania mogły też wpłynąć
ukraińskie ataki na Zakłady Rakietowo-Kosmiczne Progress
w Samarze, gdzie powstają rakiety Sojuz.