Logo
  • DONALD
  • NIEPEŁNOSPRAWNY, ŻYJĄCY Z RENTY MĘŻCZYZNA WZRUSZYŁ SWOIM DATKIEM NA DRONA TYLE OSÓB, ŻE TERAZ TRWA ZBIÓRKA NA NIEGO

Niepełnosprawny, żyjący z renty mężczyzna wzruszył swoim datkiem na drona tyle osób, że teraz trwa zbiórka na niego

27.07.2022, 07:08
W niedzielę udało się przekroczyć zakładany próg
polskiej zbiórki na Bayraktara dla Ukrainy
czyli 22,5 mln zł. Zbiórka założona przez dziennikarza
Sławomira Sierakowskiego
stała przy okazji największą w historii portalu zrzutka.pl. Pieniądze wciąż można wpłacać, obecnie na koncie
zbiórki
jest prawie 24 mln zł.
Pod zbiórką na Bayraktara pojawił się
komentarz pana Jacka,
58-letniego rencisty, który żyje z zasiłku. Na zrzutkę dorzucił 5 złotych. 
"Przepraszam, że nie mogę więcej... Jestem osobą niepełnosprawną. 
Na życie musi mi wystarczyć 717 zł zasiłku stałego
. Muszę jednak wpłacić, chociaż tak małą kwotę. Mam taki obowiązek, tak czuję..." - napisał.
Komentarz poruszył wiele osób, w tym Sławomira Sierakowskiego. Na jego prośbę Fundacja To się uda błyskawicznie zorganizowała 
zbiórkę na pomoc medyczną dla Pana Jacka
"Pan Jacek to człowiek z Wielkim Sercem, bo na zrzutkę na Bayraktara dołożył od siebie najwięcej.  Los nie jest dla niego łaskawy – jest osobą z niepełnosprawnościami, a co miesiąc ma odliczone na życie jedynie 717 złotych zasiłku stałego. Nie stracił wiarę w dobro, a wręcz przeciwnie, nawet sam je czyni!" - czytamy w opisie zbiórki.
Zamieszczono również w nim historię pana Jacka, który opisuje, jak rozwijały się jego problemy zdrowotne.
"Kiedyś byłem osobą szanowaną, urzędnikiem państwowym. 
Życie potoczyło się tak, że stoczyłem się na samo dno.
Myślę, że to nauczyło mnie wiele. Od mniej więcej 14 lat jestem niepijącym alkoholikiem. Wraz z wiekiem zaczęły się problemy ze zdrowiem. W wyniku wypadku komunikacyjnego mam problem z kręgosłupem. Przebywałem na zasiłku rehabilitacyjnym ZUS prawie rok. Sanatorium, zajęcia rehabilitacyjne etc. Po roku ZUS zdecydował, że nie należy mi się renta. Sąd Okręgowy w Katowicach podtrzymał to stanowisko" - pisze pan Jacek. 
"W związku z nadciśnieniem, niedowładem kończyn górnych i omdleniami nie mogłem znaleźć pracy. Pracowałem na umowę zlecenie w firmie chemicznej, mieszałem farby, kleje itp. Wtedy zaczęły się moje problemy z płucami. Zwróciłem się do PZON Tychy celem ustalenia niepełnosprawności. Przyznano mi stopień umiarkowany (ruchowy). Próbowałem nawet pracy jako stróż. Niestety częste utraty przytomności dyskwalifikowały mnie nawet do tej pracy. Po kilku latach pojawiły się problemy z płucami. Zdiagnozowano POCh , niekontrolowane skoki i nadciśnienie".
"Pozostaje mi chyba tylko wegetacja, wykluczenie społeczne i oczekiwanie na śmierć. Mam 58 lat"
- podsumowuje.
Celem zbiórki była stukrotność kwoty zasiłku pana Jacka czyli
71 700 zł.
Udało się go osiągnąć w dwa dni. Obecnie na koncie zbiórki jest
ponad 161 tysięcy złotych
.
"Kochani, proszę dajcie mi ochłonąć. Ta kwota już jest dla mnie kosmosem. Proszę o wyrozumiałość, bo im większa kwota, tym więcej pytań. Jesteście ze mną i tu nie chodzi o pieniądze. Wróciła mi wiara w ludzi, wiara w dobro" - skomentował jeszcze w sobotę pan Jacek.
W rozmowie z money.pl deklaruje, że
nadwyżkę ze zbiórki
chciałby przekazać innej Fundacji ze wskazaniem na chłopca z jego sąsiedniej miejscowości, który potrzebuje wsparcia.
- Z tej mojej kwoty, chciałbym wspomóc również jakąś sumą rehabilitację żołnierzy ukraińskich, prawnicy fundacji badają, czy jest taka możliwość - mówi. 
 

Dokarm kaczkę na Patronite

Zobacz nasz manifest, dowiedz się co próbujemy zrobić i czy chcesz być tego częścią:

https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA