
fot. East News / X / The Telegraph / BBC
Dyrektor generalny BBC i szefowa działu wiadomości tej stacji podali się do
dymisji
po krytyce, jaka spadła na stację w związku z ujawnionym przez media wewnętrznym raportem doradcy ds. standardów BBC. Wskazywał on m.in., że stacja opublikowała
dokument z celowo zmanipulowaną wypowiedzią Donalda Trumpa
oraz podkreślał uchybienia BBC w relacji konfliktu izraelsko-palestyńskiego.
Brytyjski dziennik The Telegraph dotarł do
fragmentów raportu
autorstwa
Michaela Prescotta
, byłego redaktora Sunday Times, który przez trzy lata, do czerwca tego roku, pełnił funkcję niezależnego doradcy ds. standardów w BBC Editorial Guidelines and Standards Board. Jednym z ważnych wątków raportu były
uchybienia dotyczące dokumentu o Donaldzie Trumpie
, który wyemitowano we flagowym programie BBC Panorama przed wyborami prezydenckimi w USA w 2024 roku.
W programie
zmontowano dwa fragmenty wypowiedzi Trumpa
w taki sposób, aby wydawało się, że mówi on do swoich zwolenników, że pójdzie z nimi na Kapitol i będą "bić się jak diabli". W rzeczywistości sformułowanie to padło w dalszej części jego przemówienia, a raport Prescotta ocenił montaż jako
celową manipulację
. Zaznaczono, że choć materiał został zrealizowany przez zewnętrzną firmę, to BBC jest odpowiedzialne za jego wyemitowanie w takim kształcie.
Poza tym w raporcie wskazywano na inne uchybienia BBC, dotyczące m.in.
relacjonowania wojny w Strefie Gazy
. W dokumencie stwierdzono np. że BBC Arabic prezentowała "antyizraelskie uprzedzenia", zwrócono również uwagę na wycofanie dokumentu o Gazie. BBC zostało również skrytykowane za zablokowanie materiału o społeczności osób transpłciowych z powodu sprzeciwu małej grupy pracowników.
Po aferze, jaką wywołała publikacja The Telegraph
Tim Davie, który kierował BBC od 2020 roku, podał się do dymisji.
"O ile BBC generalnie pracuje dobrze, to jednak zdarzyły się błędy, a w ostatecznym rozrachunku to dyrektor generalny musi ponieść za to odpowiedzialność" - przekazał w oświadczeniu wysłanym do pracowników.
Jak przekazano, Davie pozostanie jeszcze na stanowisku przez kilka miesięcy, zanim stacja nie znajdzie jego zastępcy.
Do dymisji podała się również
Deborah Turness, dyrektor wykonawcza działu wiadomości.
W komunikacie prasowym podkreśliła, że mimo wskazanych błędów, zarzuty, jakoby kierowana przez nią stacja BBC NEWS była stronnicza, są "nieprawdziwe".
"To smutny dzień dla BBC, Tim był wspaniałym dyrektorem generalnym przez pięć ostatnich lat" - napisał z kolei w oświadczeniu
Samir Shan, prezes BBC.
W poniedziałek ma stawić się w parlamencie, gdzie będzie wyjaśniał sytuację przed komisją ds. kultury i mediów. Szefowa resortu kultury Lisa Nandy skomentowała aferę, podkreślając, że zarzuty stawiane stacji są bardzo poważne.
Afera w BBC została również skomentowana przez samego Trumpa, który oskarżył odchodzących szefów BBC o
próbę wpłynięcia na wybory prezydenckie w USA.
"Na dodatek pochodzą z obcego kraju, który wielu uważa za naszego sojusznika numer jeden. Co za straszna rzecz dla demokracji!" - napisał Trump.
Dokument wskazywał m.in. na uchybienia BBC w realizacji materiałów dotyczących wojny w Strefie Gazy, .
In the Panorama documentary broadcast last year, Trump was shown telling his supporters that "we're going to walk down to the Capitol" and that they would "fight like hell", a comment he made in a different part of his speech.
He had actually said his supporters would "cheer on our brave senators and congressmen and women".
Trump, in a social media post on Sunday, accused the two executives of having tried to influence a U.S. presidential election.
"On top of everything else, they are from a Foreign Country, one that many consider our Number One Ally. What a terrible thing for Democracy!" he said.