W chińskich mediach społecznościowych od kilku dni huczy w związku z aferą dotyczącą
szanghajskich influencerów na platformie WeChat
. Jak odkrył jeden z blogerów,
grupy dla "bogatych bywalczyń"
służą
zrzutkom na pokoje hotelowe
i wypożyczenia luksusowych torebek lub samochodów.
Jak informuje serwis What’s On Weibo, za zdemaskowaniem "zamożnych" influencerek stoi chiński bloger,
Lizhonger
. To on na potrzeby śledztwa upozorował, że jest dziewczyną i
wpłacił 500 juanów (ok. 285 zł)
, by dołączyć do zamkniętej grupy
"Shanghai Female Socialite"
, która, zgodnie z jej opisem, skupia się na
"młodości, modzie i pieniądzach"
.
Admini grupy wymagają od użytkowników, by przed dołączeniem udokumentowali, że ich stan konta wynosi
co najmniej 100 tysięcy juanów (ok. 57 tysięcy złotych)
. Internetowa społeczność w rzeczywistości wcale nie jest jednak zamożna, co sugeruje, że większość wyciągów bankowych jest podrabiana. Bloger odkrył, że użytkowniczki korzystają z platformy, by
zrzucać się na drogie wypożyczenia lub wynajem
, a potem po kolei robić sobie zdjęcia. Wszystko po to, by wiarygodnie
stwarzać pozory bogactwa w internecie
i przyciągać innych bogaczy.
Członkinie grupy regularnie zrzucają się na herbatki w szanghajskim hotelu
Ritz-Carlton
. Choć oferta jest przeznaczona dla 2 osób, herbatka dla dwojga może zadowolić nawet
6 szanghajskich influencerek
, które po kolei podchodzą do stolika i robią sobie zdjęcia, ograniczając koszty do
85 juanów (ok. 48 zł)
na osobę.
fot. What's On Weibo
Sytuacja podobnie wygląda w przypadku wynajmu pokoi w luksusowych hotelach. "Bogate bywalczynie"
rezerwują pokój w Ritzie w 15 osób
, zrzucając się po
200 juanów (ok. 114 zł)
w zamian za możliwość sfotografowania i oznaczenia się w prestiżowej lokalizacji. W przypadku droższego
Bvlgari Hotel Shanghai
zrzutka obejmuje nawet
40 influencerek
, które płacą po
125 juanów (ok. 71 zł)
każda.
Wśród praktyk odkrytych przez Lizhongera znalazły się też wspólne
wypożyczenia luksusowych torebek
, które potem są przekazywane z rąk do rąk w zależności od tego, która z użytkowniczek planuje randkę z bogaczem. Niektóre influencerki wynajmują też
Ferrari na godziny
, zrzucając się
w 60 osób
i zyskując możliwość sfotografowania się w drogim samochodzie.
fot. What's On Weibo
fot. What's On Weibo
Bloger relacjonuje, że społeczność sprawia wrażenie
prowizorycznego Groupona
dla osób aspirujących do luksusu. O tym, że sytuacja bywa ekstremalna, świadczyła oferta
wspólnego zakupu używanych rajstop Gucci
.
Lizhonger opisał zjawisko na swoim profilu Weibo w minioną niedzielę. Od tamtego czasu jeden z postów poświęconych aferze zdobył
1,4 miliona polubień
.
"Myślą, że robią wrażenie, ale w rzeczywistości
oszukują same siebie
" - skomentował jeden z użytkowników Weibo.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Instagram), aby zobaczyć ten post.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Instagram), aby zobaczyć ten post.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Instagram), aby zobaczyć ten post.
Zobacz też:
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.