
Fot. Pixabay
Po wielokrotnych
apelach ze strony samorządów
, rząd ogłosił prace nad zmianą przepisów na temat krótkoterminowych najmów w domach jednorodzinnych. Ma to doprowadzić do ukrócenia sytuacji, w których
domy stają się de facto hotelami
, najczęściej dla pracowników z zagranicy.
Problem dokładniej tłumaczy w rozmowie z Money.pl
Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich
:
- Inwestor
kupuje za kilkaset złotych stary, rozwalający się dom
wybudowany kilkadziesiąt lat temu o pow. 200 metrów z kilkuarową działką. Wewnątrz zmienia układ wszystkich pomieszczeń i
tworzy nawet 12 "lokali mieszkalnych
", z których każdy ma co najwyżej kilkanaście metrów. Wynajmuje taki lokal np. za 2000 zł, co daje 24000 zł przychodu miesięcznie, nie mówiąc już o sprzedaży takiego lokalu, gdzie metr kosztuje kilkanaście tysięcy złotych - powiedział Wójcik.
W ten sposób powstaje sytuacja, w której pracownicy, najczęściej z zagranicy, doświadczają niemalże
chowu klatkowego
.
- Na stu metrach powierzchni potrafi mieszkać
nawet 15 osób
. Każde działanie, które ukróci te praktyki, jest oczekiwane przez samorządy. Chodzi o to, aby wszyscy
ludzie mieszkali w godnych warunkach
- dodaje na łamach tego samego portalu
Łukasz Kropski
, burmistrz dolnośląskich Siechnic.
W jego gminie działa kompleks 16 domków letniskowych, w których mieszkać ma około 300 osób. Zdaniem lokalnych władz domki te
nie spełniają wymogów
nieruchomości do stałego zamieszkania, dlatego o sprawie powiadomiono już m.in. nadzór budowlany. Mimo zastrzeżeń, również ze strony straży pożarnej, domki cieszą się popularnością
dzięki niskiej cenie najmu
- zaledwie około 800 złotych.
Zmiany w prawie zapowiedział wiceminister rozwoju i technologii,
Tomasz Lewandowski
.
Nowe przepisy
miałyby m.in. precyzować, że jedynie 30% domu jednorodzinnego może być przeznaczone na najem krótkoterminowy. Właściciel, który chciałby wykorzystać w tym cel większą część budynku, musiałby oficjalnie zmienić formę użytkowania nieruchomości. Niestosowanie się do nowych przepisów miałoby skutkować
grzywną w wysokości 10 tysięcy złotych
. Kara będzie mogła być nakładana wielokrotnie, do czasu aż właściciel nieruchomości przestanie łamać prawo.