
fot. Netflix
Netflix pochwalił się w sieci
zapowiedzią premier na 2026 rok
. Wśród nich znalazła się piąta część
Wiedźmina
. Ma ona być jednocześnie zakończeniem serialu, którego oceny pogarszają się z sezonu na sezon.
Czwarty sezon
Wiedźmina
ukazał się na platformie pod koniec października i szybko podzielił fanów. Z jednej strony chwalono m.in. powrót do książkowych wątków i wprowadzenie nowych postaci. Z drugiej narzekano, że narracja jest nierówna, a wątki mniej angażujące. Najwięcej kontrowersji wywołała jednak zmiana aktora wcielającego się w główną i mimo że część krytyków chwaliła występ
Liama Hemswortha,
w porównaniach z Henrym Cavillem oceniany był on przez wielu widzów mniej korzystnie.
Kiepskie recenzje najwyraźniej przełożyły się też na
oglądalność
serii. Jak podaje Filmweb, który przytacza dane z końca listopada, "sezon 4 zanotował 7,4 mln wyświetleń, a więc o 51% mniej niż sezon 3 i aż o 60% mniej niż sezon 2".
Piąty sezon
Wiedźmina
ma być
ostatnim i zamykać cały serial.
Był kręcony jednocześnie z czwartym i jak zapowiadała showrunnerka Lauren Schmidt Hissrich, razem tworzą one spójną historię domykającą całą serię. Wczoraj Netflix potwierdził, że premierę finału zaplanowano na
2026 rok.
Zdradzono również
zarys fabuły serialu.
"Czas końca jest bliski: mroczne siły z całego Kontynentu jednoczą się, kierując złowieszcze plany przeciwko Ciri. Nawet jeśli Geralt i Yennefer zdołają ocalić swoją córkę i spełnić ostatnie życzenie, by połączyć rodzinę, czekają na nich przeszkody i wrogowie, z jakimi nigdy wcześniej nie mieli do czynienia" - czytamy.
W finałowym sezonie ponownie w roli Geralta zobaczymy Liama Hemswortha. Obok niego wystąpią m.in. Anya Chalotra (Yennefer), Freya Allan (Ciri), Joey Batey (Jaskier) oraz Laurence Fishburne (Regis).