w którym opisano, jak wygląda współpraca wolontariuszy z księdzem, został on zmuszony do rezygnacji z funkcji prezesa stowarzyszenia.
Według reportażu Onetu pracownicy oskarżali księdza o mobbing i gnębienie psychiczne.
Teraz ksiądz Jacek Stryczek żali się na
Facebooku
, że upublicznienie słów jego pracowników i odejście z fundacji bardzo go stresują:
Jak to przeżywam? Na pewno jest to dla mnie duży stres. Czy dociera do mnie to, co się stało i to, co się dzieje? Myślę, że tak (piszę w takiej formie, bo oczywiście zakładam, że nie wszystko dotarło).
Jest mi przykro. Rozmawiałem z kilkoma osobami, które mówiły mi o tym, z czym miały problem w relacji ze mną. Wspólnie staraliśmy sobie to wyjaśnić.
Przyznam się, że staram się normalnie żyć. Modlę się, odprawiam Mszę, spotykam się z przyjaciółmi. Pracuję. Mam przed sobą kolejne wyzwania. Rozumiem, ze nie poruszyłem w tym wpisie wszystkich wątków, które mogą się kojarzyć z obecną sytuacją. Moją intencją było pokazanie, jak ja to przeżywam. Wychowałem wielu pięknych ludzi, zainicjowałem wiele powszechnie uznanych za piękne projektów. Wciąż to robię. Staram się zmierzać w kierunku normalnego życia.
Stryczek zapewnia też, że
"kocha wszystkich ludzi"
. Na szczęście na razie nie będzie mógł wydawać im poleceń.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Przy okazji,
warto pamiętać, kto go bronił do końca:
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.
"Na rynku podhalańskim są podmioty, w których 80-90 proc. letnich gości pochodzi z tego kierunku. Oni sygnalizują obawy o dalszy rozwój sytuacji". Zobacz więcej »