
Fot. Shutterstock
Od 2 sierpnia obowiązuje unijny
Akt w sprawie sztucznej inteligencji
, w myśl którego firmy muszą
oznaczać treści wygenerowane przez AI
. Co ważne, taki sam obowiązek nie został nałożony na osoby prywatne.
Oznacza to chociażby, że reklamy wygenerowane przez sztuczną inteligencję w całości lub częściowo będą musiały być jako takie oznaczone
w sposób widoczny lub słyszalny
. Firmy i podmioty sektora publicznego będą też musiały informować klientów, jeśli wykorzystywane przez nich
czatboty i voiceboty
są sterowane przez AI.
- W praktyce czatbot powinien komunikować użytkownikom np.: "
Rozmawiasz z systemem sztucznej inteligencji
" - powiedziała w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl
dr Maria Dymitruk
, prawniczka, specjalistka praktyki prawa sztucznej inteligencji.
Dr Dymitruk zwraca równocześnie uwagę na to, że indywidualni użytkownicy nie będą musieli oznaczać treści generowanych z użyciem AI.
- [T]o, co jest naszą bolączką od dłuższego czasu, czyli
zapełnianie internetu plagą deepfake'ów
, również tych wykorzystywanych do dezinformacji, może niestety pozostać bez zmian - powiedziała prawniczka.
- Samo oznaczanie treści deepfake jako wygenerowanych przez sztuczną inteligencję np. skrótem "AI"
może okazać się nieskuteczne
, jeśli użytkownicy nie będą rozumieli, co ten skrót oznacza. Mało tego, mogą
nie mieć wcale świadomości
, że wygenerowany obraz nie odzwierciedla "prawdy" - podkreślił ekspert ds. wdrażania sztucznej inteligencji
, dr Michał Nowakowski
, w wypowiedzi dla PAP.
Firmy, które nie dostosują się do nowych przepisów muszą być przygotowane na dotkliwe kary: maksymalnie
15 milionów euro
lub 3% światowego obrotu.