pomoc dla powodzian otrzymała firma należąca do męża polityk KO, Anny Konieczyńskiej
, która pełniła funkcję wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, która decydowała o przyznaniu wsparcia. Tymczasem według Państwowej Straży Pożarnej, pod adresem tej firmy nie było
w 2024 roku żadnego zgłoszenia powodziowego
.
Oprócz tego ponad
trzy miliony złotych miały trafić do firmy sąsiada Konieczyńskiej
, a ponad milion do lokalnej telewizji współpracującej z samorządem, mimo że nie ma danych, by którykolwiek z tych podmiotów ucierpiał w związku z powodzią.
Głos w sprawie zabrał wczoraj
Donald Tusk, który zapowiedział wyjaśnienie sytuacji
i rozliczenia:
- Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy
dla powodzian. Takie rzeczy są w sposób oczywisty nie do zaakceptowania (…) W każdej sytuacji, w której doszło do nadużycia, państwo będzie działało bezwzględnie. Nieważne, czy ktoś jest członkiem Koalicji Obywatelskiej czy jakiejkolwiek innej partii. Nie będzie litości dla takich ludzi - powiedział Donald Tusk.
Jeszcze wczoraj Dolnośląski Urząd Marszałkowski poinformował
rada nadzorcza odwołała Annę Konieczyńską ze stanowiska wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego
.
"Rada Nadzorcza Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego podjęła uchwałę o odwołaniu Pani Anny Konieczyńskiej z funkcji wiceprezes zarządu spółki KARR S.A." - przekazał PAP rzecznik prasowy marszałka województwa dolnośląskiego Michał Nowakowski.
Rzecznik dodał, że powodem decyzji są kwestie wizerunkowe i zarządzanie spółką, oraz pojawiające się informacje o nieprawidłowościach związanych z udzielaniem wsparcia po powodzi.
Jeszcze wczoraj postępowanie w sprawie nieprawidłowości wydała prokuratura:
"W związku z informacjami medialnymi Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze z urzędu wdrożyła (...) czynności sprawdzające w sprawie ewentualnych nieprawidłowości przy udzielaniu wsparcia finansowego na usuwanie skutków powodzi z września 2024 roku w powiecie karkonoskim" - czytamy w komunikacie śledczych zamieszczonym na X.
Konieczyńska została także zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej. Wczoraj
sama zabrała głos w sprawie
. Była wiceprezeska KARR przekonywała, że pracownicy Agencji zajmowali się analizą składanych dokumentów i ona sama nie miała nic wspólnego z przyznaniem środków:
- Pracownik dokonywał analizy wniosku. My nie mieliśmy prawa weryfikować czegokolwiek - zapewniła.
Później kobieta była dopytywana, czy oznacza to, że zadaniem KARR było jedynie zapoznanie się z dokumentami i wypłacenie pieniędzy:
- Tak. Sprawdzić, czy są zgodne z wymogami - stwierdziła.
Konieczyńska została również zapytana o to,
kto pomagał jej mężowi w przygotowaniu dokumentów
:
-
Proszę pytać mojego męża
- odpowiedziała. - Oczywiście, że rozmawialiśmy, ale to jest jego wniosek, więc niech on odpowiada - dodała.
Stwierdziła również, że mąż mógł pytać ją o pewne kwestie, ale rozmawiał też z księgową i innymi osobami.
Na koniec przekonywała, że cała sprawa jest polityczna, a ona sama jest uczciwa:
- Tak, ja myślę, że to jest typowo
polityczna nagonka
. Ja naprawdę żyję uczciwie.
Ja nie mam sobie nic do zarzucenia
- podkreśliła.
Dziennikarze zapytali ją także o dom, który ma leżeć na górce, więc trudno, by dotknęła go powódź. Komentując sprawę stwierdziła, że
nie mieszka "na górce, tylko na zboczu"
.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Z kolei
mąż Konieczyńskiej
w rozmowie z Telewizją Republika przekonywał, że mimo iż dom stoi na górce, to powódź go dotknęła:
- Ja tutaj stoję i tam jest pana dom, tu jest szczyt wzgórza. Tam w dół, tutaj lekko pod górkę, ale to nie jest miejsce, gdzie mogłaby się zgromadzić woda i ta masa wody np. zalać dom - punktował dziennikarz.
- Strasznie mi szkoda, że pan nie przyjechał, zanim te materiały… Była woda. Nic więcej panu nie powiem - odparł mąż Konieczyńskiej.
Później żalił się na groźby, które otrzymuje on i jego żona:
- Powiem panu, że tak mi jest przykro, że po prostu z nami nikt nie rozmawiał. Nie wiem, dlaczego najpierw już jest wyrok i ogrom, można powiedzieć,
wulkan hejtu
- mówił.
- Dostajemy SMS-y i komentarze z hejtem.
Ja panu mówię, że dostaję groźby karaln
e. I to już nie jest ten problem. Ci, co to zorganizowali...- odpowiedział mężczyzna
Reporter zapytał wówczas "kto to zorganizował":
- No, ja nie wiem, niech pan to zbada. Myślę, że policja to zbada - odparł Konieczyński.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.