
Fot. East News
Najwyższa Izba Kontroli (NIK) opublikowała
raport na temat powodzi
w województwie dolnośląskim w 2024 roku. Wynika z niego, że
doszło do serii zaniedbań
, m.in. nie zadbano o odpowiednią komunikację i nie przygotowano odpowiednich planów na wypadek katastrofy.
Jeden z najpoważniejszych zarzutów dotyczy
przerwania zapory w Stroniu Śląskim
, do którego doszło 15 września. Według NIK ówczesny wojewoda dolnośląski,
Maciej Awiżeń, nie poinformował
o tym zdarzeniu szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB), przez co lokalni mieszkańcy nie zostali poinformowani o zagrożeniu.
Ponadto tylko jedna miejscowość na trasie powodzi - Wrocław - posiadała
aktualny plan zarządzania kryzysowego
, a Dolnośląski Urząd Wojewódzki nie przeprowadzał wystarczającej liczby szkoleń i ćwiczeń na wypadek powodzi.
Zawiódł również sprzęt, który np. na zbiorniku w Nysie
pokazywał błędne dane
, m.in. na temat szerokości otwarcia zasuw czy wysokości poziomu wody. Źle została również wykonana
modernizacja miejskiego odcinka Nysy Kłodzkiej
- chociaż po niej bezpieczny przepływ miał wynosić 1400 m³/s, to już przy 1000 m³/s rzeka występowała z koryta.
Ponadto pojawiły się
problemy z komunikacją
. Służby nie informowały się wzajemnie o wylewaniu rzeki Biała Głuchołaska, początku zniszczenia zapory w Stroniu Śląskim i ewakuacji pracowników ze zbiorników Topola i Kozielno. Z kolei pracownicy zbiornika w Stroniu Śląskim
nie posiadali aktualnych instrukcji
działania, nastąpiła również
awaria telefonu stacjonarnego i radia
, przez co musieli polegać na prywatnych komórkach, co dodatkowo utrudniało przekazywanie informacji o przerwaniu zapory.
NIK podkreśla, że z raportu nie wynika, że możliwe było zapobieżenie wszystkim zniszczeniom, jednak
istnienie odpowiednich procedur
, lepsza komunikacja i wcześniejsze przygotowanie, w tym przez utworzenie większej rezerwy w zbiornikach, mogło pozwolić na
wcześniejsze ostrzeżenie mieszkańców
przed niebezpieczeństwem.