, zdradzając, że są one adoptowane. Podkreślono, że przynajmniej jedno z dzieci o tym nie wie. Informacje te miały pochodzić z książki byłego rzecznika banku BZ WBK
Piotra Gajdzińskiego
.
Publikacja tabloidu była
szeroko krytykowana
przez dziennikarzy, ale i przez polityków opozycji. Wszyscy stanęli w obronie Morawieckiego. On sam odpowiedział tylko, że
, tym razem z nagłówkiem wyraźnie ocieplającym wizerunek premiera:
"Iwona i Mateusz Morawieccy mają wielkie serce. Stworzyli dzieciom dom pełen miłości"
.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
W gazecie znalazł się z kolei
wywiad z Michałem Dworczykiem
, szefem kancelarii premiera, który tłumaczy, że dzieci wiedziały, że są adoptowane.
- Nie chciałbym komentować prywatnych spraw Mateusza Morawieckiego. To jest bardzo intymna sprawa, ale mogę powiedzieć tyle:
wiedziały o tym, zanim sprawa stała się publiczna
. Na pewno nie dowiedziały się o sprawie z omówienia przez
Super Express
książki pana Gajdzińskiego ani z tej publikacji - mówi Dworczyk.
Podkreśla przy okazji, że książka Gajdzińskiego to
"brutalny atak" na rodzinę premiera
.
- To, co się w niej znalazło, budzi oburzenie u każdego przyzwoitego człowieka, bo oprócz półprawd, plotek i manipulacji znalazły się tam informacje dotyczące spraw osobistych - tłumaczy.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.