
fot. East News
Na początku marca
Prawo i Sprawiedliwość wskazało Przemysława Czarnka jako kandydata partii na premiera
przyszłego rządu. Wybór byłego ministra edukacji narodowej jako kandydata na premiera był oceniany przez wielu komentatorów jako próba zawalczenia przez PiS o prawicowy elektorat, który zdecydował się głosować na Konfederację.
Przemysław Czarnek jest w PiS przedstawicielem
frakcji tzw. maślarzy
, którzy krytycznie odnoszą się do polityki rządu Mateusza Morawieckiego wobec UE. Dla wielu osób zaskoczeniem było, że szefostwo partii jako kandydata na premiera wybrało Przemysława Czarnka, a nie Mateusza Morawieckiego. On z kolei reprezentuje frakcję tzw. harcerzy, polityków opowiadających się za bardziej umiarkowaną i pragmatyczną polityką.
Jarosław Kaczyński w jednym z wywiadów tłumaczył, że Morawiecki nie został wytypowany jako kandydat na premiera, ponieważ PiS ma "główny zasób elektoratu na prawo, a tam Morawiecki nie jest popularny".
SW Research na zlecenie serwisu rp.pl przeprowadził sondaż, w którym Polaków zapytano o to
, kogo woleliby widzieć w fotelu premiera, gdyby mieli do wyboru Mateusza Morawieckiego i Przemysława Czarnka
.
Okazuje się, że
13,4 proc.
badanych wskazało, że przy takim wyborze wolałoby widzieć w fotelu premiera
Przemysława Czarnka
. Z kolei aż
32,3 proc.
respondentów, mając taki wybór, wolałoby, żeby premierem został
Mateusz Morawiecki
.
54,3 proc. badanych uznało, że gdyby mieli taki wybór, byłoby im obojętne, kto zostanie premierem.
Przemysław Czarnek był znacznie częściej wskazywany przez mężczyzn do 24. roku życia (18,6 proc. badanych) niż kobiet w tej grupie wiekowej (8,5 proc.).
- Mateusza Morawieckiego w takiej sytuacji wskazało ponad czterech na dziesięciu respondentów do 24. roku życia (42 proc.) i taka sama część badanych z wykształceniem zasadniczym zawodowym - komentuje wyniki badania Dorota Cywińska, senior project manager w SW Research.
- Odsetek respondentów, którzy na stanowisku premiera chętniej widzieliby Mateusza Morawieckiego niż Przemysława Czarnka maleje wraz ze wzrostem dochodów (35 proc. osób o dochodach nie wyższych niż 3000 zł netto, 27 proc. - osób o dochodach przekraczających 7000 zł netto) - dodaje.