Logo
  • DONALD
  • POZNAŃ: PRACOWNICY BIEDRONKI MUSIELI WYRZUCIĆ SADZONKI I POŁAMAĆ JE, ŻEBY NIKT NIE MIAŁ ZA DARMO

Poznań: pracownicy Biedronki musieli wyrzucić sadzonki i połamać je, żeby nikt nie miał za darmo

23.04.2020, 11:13
Jak informuje
Głos Wielkopolski
, 15 kwietnia pracownicy jednej z poznańskich Biedronek wystawili obok przysklepowego śmietnika
kilkadziesiąt niesprzedanych sadzonek krzewów i drzew
w kartonowym pojemniku. Uwagę na rośliny zwrócili przechodnie i klienci sklepu. 
Jak wynika z relacji świadków, jedna z kobiet
zapytała obsługę sklepu, czy może wziąć kilka sadzonek
. Dostała jednak
odmowną odpowiedź,
a pracownicy postraszyli ją mandatem. 
- Przecież są wyrzucone. Czeka je najwyżej kompost. Chciałam uratować chociaż kilka przed utylizacją i posadzić na działce. Może by się przyjęły - mówi w rozmowie z
Głosem
pani Martyna. 
Gdy zamieszanie przy drzewkach zrobiło się większe, zareagowali pracownicy, którzy
przegonili ludzi i zaczęli łamać niesprzedane sadzonki
- Było tam już dwóch chłopaków, którzy zaczęli właśnie coś wybierać z wyrzuconych drzewek. Podeszła do nich pracowniczka sklepu. Próbowała uniemożliwić im zabranie sadzonek. Oni spokojnie odeszli, pytając tylko, czy to lepiej, żeby się zmarnowały, niż żeby oni posadzili te drzewka. Kobieta stwierdziła, że lepiej, żeby się zmarnowały. Później stała chwilkę przy śmietniku, ja też odszedłem na kilka minut, licząc na to, że tylko przeczeka, aż odjedziemy. Niestety, kiedy wróciłem,
mężczyzna, też ewidentnie pracownik sklepu, miał na sobie uniform, łamał po kolei wszystkie drzewka
- relacjonuje pan Paweł. 
- Gdy zajechałam na miejsce, było tam paru ludzi. Próbowali cokolwiek ratować i wygrzebywać ze śmietników, jednak większość drzewek była złamana, z premedytacją blisko korzeni - potwierdza to inna rozmówczyni
Głosu. 
Klienci zwracali też uwagę, że sadzonki, jeśli już musiały być wyrzucone, powinny trafić do zielonego pojemnika. 
- W tym przypadku, pracownicy zamiast postępować zgodnie z procedurą, znaleźli czas na niszczenie roślin, byleby inni nie wzięli sobie za darmo - mówi pani Martyna. 
Zapytana o komentarz Biedronka informuje, że
sytuacja miała charakter "incydentalny"
.
- Sytuacja którą, pani opisała, miała charakter incydentalny. Pracownikom sklepu przy ul. Gwiaździstej 30 w Poznaniu przypomnieliśmy o zasadach zagospodarowania tego typu produktów - tłumaczy w rozmowie z
Głosem Wielkopolskim
Sylwia Krzyżycka
, dyrektor działu ochrony środowiska w sieci Biedronka.
Zobacz też: 

Hej, jesteś na Donald.pl

Jesteśmy niezależnym portalem, który sprawdza informacje i podaje ich źródła. Piszemy o ciekawych i ważnych wydarzeniach, o ludziach i o popkulturze. Promujemy też Wasze materiały: donald.pl/sortownia.

 

Chcesz nam pomóc zmieniać polskie media? Przeczytaj, dlaczego warto: https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA