Aleksandra Pakieła jest absolwentką polonistyki, zmagała się z bulimią. Jej debiutancka powieść jest fikcją, jednak odnosi się też do doświadczeń autorki.
"
Natalia, ty znowu przytyłaś - zauważył Julek kilka dni później. A moje ciało, za dnia karmione marchewką, w nocy zaczęło wychodzić na łowy. Polowało na serowo-keczupowe tosty. Zakazany gluten i białe pieczywo
".
donald.pl: Dlaczego nie rozmawiamy anonimowo? Od początku uznałaś, że podpiszesz się imieniem i nazwiskiem?
Aleksandra Pakieła: Tak, ani przez chwilę nie myślałam o tym, żeby być anonimową osobą lub pisać pod pseudonimem. Nie ukrywam, że historia Natalii jest także w dużej części moją historią i chciałam pokazać, że - jako osoba z krwi i kości - przeszłam przez bulimię, ciężką depresję i żyję, mam się dobrze, a ludzie wokół mnie nie opuścili po dokonaniu bulimicznego coming outu.
donald.pl: Jest taki fragment, kiedy głodująca bohaterka ogląda motywujące filmy, też tak miałaś? Masz jakiś "ulubiony"?
Aleksandra: Oglądałam Chodakowską, inne fit trenerki i youtuberów, którzy dzielili się dietami, sposobami na szybsze spalenie tłuszczu. Gdy byłam już uzależniona od siłowni i znałam się na prawie każdej maszynie znajdującej się na terenie kompleksu - zaczęłam oglądać recenzje najlepszych spalaczy w tabletkach. Nawet kupiłam jedno opakowanie, ale szybko zostało znalezione przez mamę (jest lekarką), która nawrzeszczała na mnie i wywaliła je do kosza.
donald.pl: Miewasz tak, że podejrzewasz jakąś dziewczynę o bulimię? Jak niepijący alkoholik, który rozpozna alkoholika?
Aleksandra: Staram się do tego podchodzić bardzo ostrożnie. Czasem z niepokojem patrzę na osoby jedzące w typowy dla anorektyczek sposób - po jednym ziarnku groszku, rozgrzebując wszystko na talerzu.
Napisałam taki krótki rozdział o ukrywaniu wymiotowania przy znajomych albo w restauracji - też jestem na to wyczulona. Dziwi mnie też to, że niektórzy - jak w starożytności, gdy podczas uczt niektórzy mieli przy sobie piórko do stymulowania wymiotów, by móc jeść dalej - na festiwalu pizzy wymiotują, by móc wciskać w siebie kolejne kawałki pizzy. Byłam tego świadkiem raz i już nigdy więcej na taki festiwal nie pójdę.
"
Włożyłam całą energię w to, żeby schudnąć 10 kg i mieć umięśniony brzuch. Bałam się, że moje ciało przestanie mnie słuchać. Że przestanie być uległe i podporządkowane.
- Ile czasu ćwiczyłaś, żeby mieć takie ciało? - pytały znajome.
-Świetnie wyglądasz, ja nie mam takiej motywacji...
(...)
Error. 21 lipca 2014 zjadłam pół blachy fit ciasta z porzeczkami. Za karę przebiegłam 20 kilometrów, dostałam skurczu i zemdlałam
".
donald.pl: Jak reagujesz na modelki, które z jednej strony prezentują ponadprzeciętnie wyżyłowane ciało i tysiącom obserwujących piszą, że znowu muszą coś zrzucić? Potem to trafia do mediów, do następnych odbiorców. Co o tym myślisz?
Aleksandra:
Wydaje mi się, że problem nie leży nawet w eksponowaniu wytrenowanego ciała i szukaniu w nim wad - do własnego ciała często podchodzimy bardzo emocjonalnie i - jeśli mamy jakiś rodzaj zaburzeń odżywiania lub postrzegania swojej postaci - możemy ciągle doszukiwać się w sobie czegoś, co chciałybyśmy, chcielibyśmy zmienić.
Problem jest w tym, że nasze ciało zaczynamy traktować w kategorii mięsa, przedmiotu, który zawsze musi być taki, jaki w naszych wyobrażeniach jest ideał. Poddajemy je presji, kontroli, dyscyplinie - nie akceptując kompletnie tego, że ciało się zmienia i zmieniać się będzie. Zamiast cieszyć się dobrym jedzeniem i relaksem na wczasach - myślimy tylko o tym, że od razu po powrocie trzeba będzie zacząć biegać, ćwiczyć, żeby spalić to, co złe, NADPROGRAMOWE. Szkoda mi takich dziewczyn bo nie wyobrażam sobie dnia, w którym będą musiały zmierzyć się z tym, że się starzeją. Albo że przytyły w ciąży, zachorowały i ich kształty się zaokrągliły, a potem podczas menopauzy napuchły im ramiona i łydki.
donald.pl: Ty jesteś już wolna od takich zmartwień?
Aleksandra: Nie. Wymądrzam się, a sama jestem przerażona tym, że za rok biorę ślub i w każdym salonie z sukniami ślubnymi panie podczas przymiarki mówią, że i tak rozmiar mniejszy trzeba będzie przygotować, bo każda panna młoda przed ślubem chudnie o rozmiar. A co jeśli przytyję? Już nie będę idealną panną młodą?
donald.pl: Dlaczego bulimia kojarzy się głównie z kobietami? Na mężczyzn też jest wywierana presja dotycząca wygląda, ale rzadko słyszy się o bulimikach czy anorektykach. Rzadziej się przyznają?
Aleksandra: Nie jestem ekspertką, statystyki w Polsce też bardzo kuleją, ale - cóż, generalnie częściej to kobiety szukają pomocy, gdy mają problemy natury psychicznej. Częściej decydują się na terapię, zapisują na wizytę u psychiatry.
Zaburzenia odżywiania to pełen wachlarz zaburzeń. Znacznie rzadziej mówi się o zaburzeniach w kontekście mężczyzn, bo przecież stereotypowo to kobieta "zajada smutki". Nie do końca wyobrażamy sobie smutnego, porzuconego faceta jedzącego pod kocykiem lody łyżką prosto z kubełka. A mężczyźni też regulują emocję za pomocą jedzenia - czy to zajadając stres w pracy, czy zamawiając pizzę jako "comfort food", czy obsesyjnie dbając o linię i ćwicząc na siłowni między wtłaczaniem w siebie jednego pudełka z ryżem i kurczakiem, a drugim.
donald.pl: Zanim pojawiła się Euforia, serial o nastolatkach użerających się z problemami i uzależnieniami, był serial Skins. Oglądałaś?
Aleksandra: Tak, i Euforię i Skins i - mój faworyt - SKAM!
donald.pl: Pytanie o Skins bierze się z powodu Cassie, której lekcja "udawanego jedzenia" długo śmigała w internecie. Jak myślisz, że w popkulturze przybywa świadomości i pozytywnych wzorców? Że można mieć z czymś problem, że warto o siebie zadbać, że wszyscy z czymś walczymy albo miewamy gorsze momenty?
Zaakceptuj pliki cookies Google, aby odtworzyć wideo z YouTube.
Aleksandra: Myślę, że tak - serial Sex Education był na to świetnym dowodem, projekt SexedPL też - szkoda, że w temacie zaburzeń odżywiania nie powstały podobne projekty.
Bulimia, anoreksja - to wszystko gdzieś się przewija, ale nie dostaje "głównej roli" (może poza mocno średnim filmem "To the bones").
Wspomniany przeze mnie serial SKAM! wprowadza sporo świeżości w tym temacie - porusza temat zaburzeń odżywiania, depresji, a nastolatkowie są przedstawieni bardzo naturalnie - również jeśli chodzi o wygląd - nie są idealni jak w "Plotkarze", mają pryszcze, nieidealne figury i tłuste włosy
donald.pl: A gdybyś jako głodząca się studentka trafiła na "Oto ciało moje" to jak myślisz, jak byś zareagowała?
Aleksandra: Szczerze? Myślę, że pomyślałabym, że tę książkę napisała dziewczyna, której się nie udało. Nie udało schudnąć, nie udało osiągnąć dobrych wyników w sporcie, przytyła i napisała książkę, szukając jakiegokolwiek potwierdzenia, że cokolwiek uda jej się osiągnąć.
"
Kompulsywne objadanie się i wymiotowanie jest takim samym uzależnieniem behawioralnym jak alkoholizm. Przypomniałam sobie o tym, gdy kolejny raz chciałam zjeść tylko trochę i kolejny raz się to nie udało.
- Nie jesteśmy - waliłam głową w ścianę w łazience, gdy nie udało mi się zwymiotować całego obiadu do końca - nie jesteśmy tacy sami, bo alkoholik może z tego wyjść i potem nie pić do końca życia. Przecież nie musi pić. Nie umrze, jeżeli do końca życia nie wypije kropli alkoholu. Ja nie mogę przestać jeść
".
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Instagram), aby zobaczyć ten post.
donald.pl: Nie przeszkadza ci to, czy zwyczajnie "dawna ty" nie była adresatką?
Aleksandra: Czy przeszkadza hmmm… Nie chciałabym być znowu tą 20-letnią Olą, zafiksowaną na wyglądzie. Myślę, że już jako bulimiczka miotająca się i szukająca pomocy na oślep mogłabym inaczej odebrać "Oto ciało moje" - taka książka dałaby mi poczucie, ze nie jestem sama.
I to chyba działa - dostałam sporo wiadomości od dziewczyn, które zmagają się z bulimia i poczuły, ze nie są same, że mogą z tego wyjść, że ja powiedziałam o tym głośno i dostałam dużo wsparcia. Bulimiczki boja się przyznać do tego, ze cierpią bo boja się odrzucenia. To obleśna choroba. A jednak, zobacz jak dużo osób jest obok mnie i mnie wspiera. To daje nadzieje na to, że mówiąc o swoim problemie - zostaniemy wysłuchani i odkryjemy ze ludzie wokół nas są nam życzliwi.
donald.pl: W takim razie: czy to jakiś zamknięty etap w twoim życiu? Napisałaś książkę, wyoutowałaś się, zamierzasz w jakiś sposób ten temat i swoje doświadczenia jeszcze wykorzystać?
Aleksandra: Tak, ja już zamknęłam ten etap. Albo bardzo chce zamknąć. Nie wiedziałam, że i pisanie książki i redagowanie jej i medialna burza wokół niej tak odbije się na moim zdrowiu psychicznym i na moim ciele. Teraz jestem bardzo uważna, cierpliwa i uważnie obserwuję swoje reakcje na np krytykę albo zbyt intymne pytania - nie chce wpaść w zaburzenia odżywiania na nowo, a moje ciało zapamiętało objadanie się jako najprostszą reakcje na stres.
donald.pl: A jakieś protipy dla rodziców? Często w takich historiach, także w twojej pojawia się presja ze strony rodziców. "Masz zjeść wszystko z talerza" to częste wspomnienie wielu osób.
Aleksandra: Słuchać, obserwować, rozmawiać, ale nie kontrolować. Anoreksja czy bulimia to choroby, w których potrzeba kontrolowania swojego ciała odgrywa ogromna role. Nie dokladajmy swojej kontroli. Dajmy przestrzeń na błędy, potknięcia i sprawmy po prostu, ze dziecko zamiast zajadać emocje nauczy się o nich rozmawiać. Ale do tego potrzebne jest zaufanie i zdrowa, pełna miłości relacja.
"Przez trzy lata bulimii dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o jedzeniu. Takich jak to, że po wyrzyganiu czekolady Kinder okropnie szczypie gardło. Po Wedlu lub Milce już nie.
Albo, że wymiotowanie nachosami może skończyć się pokaleczeniem gardła i jamy ustnej. Nawet, gdy popija je się mlekiem."
Zobacz też:
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.