
fot. East News
Rzeczpospolita
informuje, że
służby wzięły pod lupę żonę prezesa PKOl Agnieszkę Piesiewicz
. Kobieta miała pożyczyć PKOl 2,2 mln zł. Jak podaje dziennik prokuratura bada sprawę
pożyczenia przez komitet ponad 5,8 mln zł od trzech prywatnych podmiotów.
To właśnie wśród nich znalazła się żona Radosława Piesiewicza.
Drugą osobą, która pożyczyła środki dla PKOl miała być
Ewa Bachańska, żona Grzegorza Bachańskiego, prezesa Polskiego Związku Koszykówki
. Trzecia umowa zawarta została ze spółką
Massimo Found
, której prezesem jest radca prawny Daniel Dębiski, a właścicielem Waldemar Bronowski, także radca prawny.
Dziennik podaje, że
nieoprocentowane pożyczki
zawarto w ramach umowy o cesję wierzytelności.
Pierwszą umowę podpisano 16 kwietnia 2024 roku. Pod umową podpisał się skarbnik Grzegorz Kotowicz i sekretarz generalny Marek Pałus. Dokument zawierał zapisy o "współpracy i przystąpienia do wierzytelności z warunkową umową cesji wierzytelności z Agnieszką Piesiewicz".
Rzeczpospolita
podaje, że na podstawie umowy żona Piesiewicza weszła w prawa i obowiązki Polskiego Komitetu Olimpijskiego wobec Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wymagalnej wierzytelności w kwocie 535 tys. dolarów. Po ówczesnym kursie dolara prawie 2,2 mln zł.
Pod kolejnymi dwoma umowami podpisał się już sam Radosław Piesiewicz. Zawarto je 24 i 26 kwietnia. Umowa z Bachańską opiewa na 700 tys. zł, z kolei ze spółką Massimo Found na 3 mln zł.
Dziennik zapytał PKOl o cel tej pożyczki. Stwierdzono, że chodziło o
poprawę sytuacji finansowej organizacji
:
"PKOl zdecydował się na ich zawarcie w celu poprawy bieżącej sytuacji finansowej. Warunki tych umów były dla PKOl korzystniejsze niż standardowe warunki umów o podobnym charakterze (kredyt, pożyczka, faktoring itp.)" - przekazano.
PKOl miał podkreślić, że organizacja otrzymała całą kwotę, którą obejmowała umowa, a pożyczkodawcy nie otrzymali wynagrodzenia z tytułu podpisania dokumentów.
Przypomnijmy, że to
nie jedyne kłopoty rodziny Piesiewiczów
: