
Fot. East News
W ostatnich dniach w relacjach pomiędzy
Stanami Zjednoczonymi
a
Hiszpanią
widoczne jest
napięcie
. Hiszpański minister spraw zagranicznych, José Manuel Albares,
zaprzeczył doniesieniom
, jakoby
jego kraj ugiął się pod żądaniami Amerykanów
i pozwolił im na korzystanie ze swoich baz wojskowych.
Karoline Leavitt, rzeczniczka Białego Domu poinformowała, że
Hiszpanie pozwolili Amerykanom na korzystanie ze swoich baz wojskowych w czasie trwającej wojny z Iranem
. Zmiana decyzji hiszpańskiego rządu miała być
skutkiem gróźb
Donalda Trumpa, że jego kraj zerwie z Hiszpanią wszelkie kontakty handlowe.
- Myślę, że wczoraj
wyraźnie usłyszeli przesłanie prezydenta Trumpa
. Zgodzili się na współpracę z armią amerykańską. Armia amerykańska koordynuje działania ze swoimi odpowiednikami w Hiszpanii - powiedziała Leavitt.
- Kategorycznie temu zaprzeczam. Stanowisko Hiszpanii w sprawie wojny na Bliskim Wschodzie, ataku na Iran i wykorzystania naszych baz nie uległo zmianie. Ona może być rzeczniczką Białego Domu, ale ja jestem hiszpańskim ministrem spraw zagranicznych - skomentował słowa Leavitt José Manuel Albares.
Polityk podkreślił również, że jego kraj nie będzie brał udziału w żadnych działaniach niezgodnych z prawem międzynarodowym, a takim jest atak USA na Iran.
Już wcześniej poparcia hiszpańskim władzom udzielili europejscy przywódcy, m.in. Emmanuel Macron czy Ursula von der Leyen, a hiszpańska minister finansów powiedziała, że jej kraj "nie będzie niczyim wasalem".