
fot. East News
Przemysław Czarnek
udzielił długiego wywiadu Wirtualnej Polsce, w którym opowiedział o obecnej sytuacji w PiS i budowaniu programu, który miałby pozwolić partii na odzyskanie władzy. Przyznał m.in., że nie chciałby budować koalicji z Grzegorzem Braunem, ale interesuje go jego elektorat. Ocenił też, że należy przebudować
politykę demograficzną
, np. podwyższyć świadczenie 800+, ale tylko tym, którzy decydują się na więcej niż jedno dziecko.
- Powiedziałem temu młodemu mężczyźnie - który zresztą był zadowolony z mojej odpowiedzi - że pierwszą rzeczą, którą trzeba zrobić w kwestii mieszkalnictwa, jest uczynienie przyszłości przewidywalną. Nie będzie nigdy w Polsce tak, że wszyscy młodzi ludzie będą mogli kupić mieszkanie bez kredytu. Ale chodzi o to, żeby młody człowiek, biorąc kredyt, miał możliwość przewidzenia tego, co będzie nie tylko za rok, ale również za pięć i dziesięć lat. Czyli
stałe oprocentowanie kredytu
- stwierdził Czarnek w rozmowie z WP, dodając, że "chodzi o regułę, a nie drogą alternatywę".
Podkreślał też jednak, że aby uratować polską demografię, potrzebne są rozwiązania
systemowe
i równoległe w wielu obszarach: "polityki mieszkaniowej, społecznej, kulturowej".
- To nie jest kwestia załatwienia jednej sprawy. Nie damy wszystkim młodym rodzicom pieniędzy na 40-metrowe mieszkanie, bo państwa na to nigdy nie będzie stać.
To muszą być różne propozycje
- zapowiedział.
Dodał też, że "warta rozważenia" jest także
modyfikacja programu 800+.
W jego ocenie kwota ta powinna wzrastać na każde kolejne dziecko.
-
Każdy powinien dostawać 800 zł na pierwsze dziecko, ale ta kwota powinna wzrastać na każde kolejne.
Wtedy może to być zachętą dla rodzin do posiadania większej liczby dzieci. Chcę jednocześnie podkreślić, że to moje osobiste zdanie i nie jest to element programu. Nie ma w tej sprawie jeszcze decyzji naszego zespołu programowego - podkreślił.
- Samo 500+/800+ jest osiągnięciem ogromnym, bo tego nigdy nie było w historii Polski. To wyrwało naprawdę wiele rodzin z nędzy. To świadczenie
wyrwało rodziny z "żebrania" w sklepach spożywczych
na zakup na kreskę. To się skończyło z momentem wprowadzenia programu - dodał Czarnek.
Zgodził się jednak, że nawet zmodyfikowany program 800+ nie odbuduje liczby urodzeń, a polityka demograficzna wymaga wielu zmian, nie tylko w dostępie do mieszkań, ale i np. w edukacji.
- Przy tym wszystkim równolegle musi być zmiana edukacyjna. Nie może być ze strony państwa promowania antyrodziny, szybkich rozwodów, niezawierania związków małżeńskich czy podkreślania uciążliwości tego tzw. posiadania dzieci.
Musi być ponownie moda na małżeństwa, na rodziny i na dzietność. Jak tej mody nie wytworzymy, to możemy zrobić cuda wianki, a dzietności i tak nie poprawimy.
Czarnek w rozmowie z WP odniósł się też do decyzji prezydenta
Karola Nawrockiego
, który
zawetował ustawę mającą ułatwiać rozwody
. Kandydat PiS na premiera przyznał, że choć sam ma przyjaciół w związkach partnerskich i "nie przeszkadza to w przyjaźni", sam woli promować "pozytywne strony rodziny".
- Jak patrzymy na sytuację rodziny i demografię, to musimy dostrzec problem. Gdyby dzisiaj państwo polskie - w kinematografii, na którą łoży pieniądze, w edukacji, w nauce -
promowało rodzinę i te pozytywne strony rodziny,
sytuacja byłaby inna. Panowie zaczęli od rozwodów, od tezy, jakie to jest skomplikowane być w małżeństwie, bo trudno się rozstać.
A dlaczego się rozchodzić? Jakie to piękne jest być w małżeństwie i żyć 26 lat po ślubie, kochać się, szanować i mieć potomstwo!
Piękne jest być razem. Tego nie ma dzisiaj w edukacji na skalę, jakiej potrzebujemy - stwierdził Czarnek.
- Mam także wielu przyjaciół rozwodników i to też nie przeszkadza w naszej przyjaźni. Ale jeśli chodzi o politykę publiczną, to ja wolałbym promować piękno małżeństwa i jego trwałości niż "piękno" łatwego rozchodzenia się - dodał.