Łukasz Mejza
, poseł Prawa i Sprawiedliwości, po raz kolejny został złapany na przekraczaniu prędkości. W zeszłym miesiącu polityk zrzekł się immunitetu i zgodził się na przyjęcie mandatów wystawionych za
wcześniejsze szesnaście wykroczeń
.
Za poprzednie wykroczenia Mejza uzbierał
168 punktów karnych oraz ponad osiemnaście tysięcy złotych
w mandatach. Najwyższy z nich otrzymał w październiku zeszłego roku, gdy został złapany na trasie S3 w okolicach Polkowic, kiedy pędził
około 200 km/h
przy ograniczeniu do 120 km/h. Poseł odmówił wtedy przyjęcia mandatu opiewającego na 2500 złotych i piętnaście punktów,
zasłaniając się immunitetem
. Później tłumaczył, że spieszył się na lotnisko.
Najnowszy mandat Mejza również "zdobył" na trasie szybkiego ruchu. Jak podaje RMF FM, tym razem
jechał ponad 150 km/h
, w związku z czym kara wyniosła 800 złotych i dziewięć punktów karnych. Poseł
przyjął mandat
, możliwe że jeden z ostatnich w najbliższym czasie. W związku z poprzednimi wykroczeniami, Mejza
straci prawo jazdy
gdy tylko zakończą się wszystkie procedury. Żeby wrócić do legalnego prowadzenia pojazdów, będzie
musiał ponownie zdać egzamin
na prawo jazdy. Jeśli mu się to nie powiedzie, czeka go ponowne przejście całego kursu.