Logo
  • DONALD
  • JERZY STUHR ŻALI SIĘ W MEDIACH, ŻE "WSZYSTKO MOGŁO BYĆ SPREPAROWANE" I OGÓLNIE "NIC NIE ZROBIŁ"

Jerzy Stuhr żali się w mediach, że "wszystko mogło być spreparowane" i ogólnie "nic nie zrobił"

26.07.2023, 06:45
W marcu tego roku zapadł wyrok w sprawie
Jerzego Stuhra
, który w ubiegłym roku potrącił motocyklistę pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało wówczas 0,7 promila, a aktor tłumaczył, że przed zdarzeniem pił wino do obiadu. Sąd wydał wobec aktora
 najniższy możliwy wyrok
 i zasądził karę w wysokości 12 tys. zł grzywny i 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz 6 tys. zł na Fundusz Penitencjarny. Prokuratura domagała się zwiększenia tej kary, sąd apelacyjny nie przychylił się jednak do tego wniosku.
Choć dzień po wypadku Stuhr mówił, że żałuje tego, co zrobił, po wyroku wydawał się zaskoczony krytyką i wyjaśniał, że "nic takiego nie zrobił".
Obecnie Stuhr
promuje w mediach swoją nową książkę
Bieg po linie
, o której rozmawia z mediami. Przy okazji komentuje też zeszłoroczną kolizję, tłumacząc on m.in., że "jest kompletnie czysty", a wypadek to była "kompletna błahostka". Pytany o to, czy myśli o tym, co wydarzyło się w październiku, odpowiada, że "czuje się niewinny".
- Czuję się niewinny, skończyło się na kolizji.
Tak naprawdę nic nie zrobiłem, więc wewnętrznie jestem kompletnie czysty.
Oczywiście
denerwują mnie pomówienia i stosunek prokuratury do mojej osoby,
która proponowała coraz wyższe kary i chciała mnie zjeść. Pan Ziobro ścigał pół roku. Powiedzieli, że będą to robić do końca, a ja się zastanawiam: po co? To wręcz filmowa sytuacja, ale chciałbym, żeby już się skończyła - mówi w rozmowie z Plejadą. 
Dodaje, że w tym czasie najtrudniejsza była dla niego publiczna krytyka.
Bolało mnie, że byłem opluwany w gazetach
, przedstawiany jako wyklęty, a
przecież nikomu nic nie zrobiłem
. Na szczęście przyjaciele stanęli na wysokości zadania. Spotkałem się z dużą życzliwością obcych ludzi, którzy pisali do mnie i wspierali. W Wydawnictwie Literackim z końcem listopada wyjdą moje pamiętniki, w których odniosę się do tego oficjalnie. Tragedia zacznie się w dniu, w którym straciłem prawo jazdy - dodaje. 
W rozmowie z Gazeta.pl Stuhr stwierdził natomiast że "nie chce już rozmawiać" o wypadku.
- Tak jak mówiłem, okazało się, że wszystko to była jakaś kompletna błahostka. Nikomu nic poważnego się nie stało. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że coś się człowiekowi może nie udać, ale najważniejsze, żeby wziąć na siebie za to odpowiedzialność. - mówi.
Sugeruje jednak, że cała sprawa mogła być "nagonką" na jego osobę.
- Odwołałem się od wyroku. Sędzia uznał, że nie uciekłem z miejsca zdarzenia, a obrażenia tego pana wymagały zwolnienia lekarskiego krótszego niż siedem dni. Widać więc, że
wszystko mogło zostać spreparowane, być może jako element nagonki na mnie
.
 
 
 

Hej, przypominamy tylko:

1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.

2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.

3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.

4. Jeżeli chcesz Donalda bez reklam, dołącz do naszych patronów: https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA