w mediach społecznościowych nagłośnili, w jaki sposób zostali potraktowani przez
Miejski Ośrodek Kultury (MOK) w Nowym Sączu
. Muzycy twierdzą, że
urzędnicy oszukali ich
i zmusili do grania za mniejszą kwotę, niż zakładała początkowa umowa.
Według relacji muzyków, sami zgłosili się do MOK-u z propozycją zagrania u nich koncertu promującego ich najnowszą płytę. Zainteresowanie organizacją występu miała wyrazić w rozmowie telefonicznej
dyrektorka Ośrodka, Małgorzata Gułowska
. W związku z tym członkowie Kraków Street Band przedstawili
dwie możliwe formy zapłaty
za swój występ - albo ich zarobek miała stanowić kwota ze sprzedaży biletów, albo mieli ustalić z MOK-iem odgórną stawkę za występ. Jak relacjonują muzycy, Gułowska wybrała tę drugą formę zapłaty i sporządzono adekwatną umowę.
Problem pojawił się kilka dni przed zaplanowanym koncertem, kiedy do Kraków Street Band zadzwoniła przedstawicielka MOK-u i powiedział, że
bilety na ich występ słabo się sprzedają
. Zespół postawiono przed wyborem - albo obniżają stawkę zapisaną w umowie,
albo odwołują koncert
. W czasie rozmowy muzycy mieli usłyszeć m.in., że przedstawicielka MOK-u "wie, jak podważyć zawartą umowę" i że Ośrodek "
nie zamierza dopłacać"
do koncertu. W końcu członkowie Kraków Street Band zgodzili się na obniżenie stawki i
podpisali aneksy do umowy.
Według relacji muzyków, w dniu koncertu okazało się, że
zostali okłamani
, ponieważ na ich koncert wyprzedały się
prawie wszystkie bilety
, z czego około 150 w czasie przedsprzedaży. W tej sytuacji chcieli powrotu do pierwotnej umowy, lecz znów postawiono im ultimatum - albo grają za stawkę z aneksu, albo nie grają wcale. Z kolei zaraz po koncercie pracownica MOK-u poradziła im, żeby "
zluzowali majty"
w kwestii obniżonej zapłaty.
Muzycy zdecydowali się nagłośnić sytuację w mediach społecznościowych, ponieważ po koncercie dyrektorka MOK-u
przestała odbierać od nich telefony
i odpisywać na maile. Zespół próbował też interweniować w Urzędzie Miasta w Nowym Sączu, jednak nie uzyskał w nim pomocy.
"Pozostaje nam więc tylko podzielić się tą historią, żeby koleżanki i koledzy po fachu
nie dali się złapać w te same sidła
. Przy jakiejkolwiek współpracy z nowosądeckim MOK-iem polecamy obwarować się siarczystymi zaliczkami i
restrykcyjnymi umowami
- przygotowanymi przez Waszego prawnika!" zakończyli swoje oświadczenie muzycy Kraków Street Band.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
W komentarzach na Facebooku ludzie wyrażają oburzenie zachowaniem szefowej MOK-u, nzywając je m.in. "absurdalnym". Pojawiły się również
głosy innych artystów
, którzy mieli zostać podobnie potraktowani przez Ośrodek.
Facebook: @krakowstreetband
Facebook: @krakowstreetband
Facebook: @krakowstreetband
Facebook: @krakowstreetband
MOK odniósł się do sprawy w oświadczeniu podpisanym przez jego dyrektorkę. Gułowska podkreśla, że Ośrodek zapłacił za koncert
siedem tysięcy złotych zgodnie z aneksem
, na który zgodzili się muzycy Kraków Street Band.
"Oczywistym jest, że Zespół jest zainteresowany, aby wynagrodzenie za koncert było jak najwyższe, a MOK jest zainteresowany, aby w
ynagrodzenie za koncert było jak najniższe
. Dlatego strony umowy, w drodze negocjacji, ustaliły wynagrodzenie (...) które stanowiło o
dzwierciedlenie zainteresowania koncertem
na dzień jego ustalenia" napisał MOK w oświdczeniu. Rónocześnie Ośrodek zarzuca zespołowi Kraków Street Band, że próbuje "
podważyć renomę i wiarygodność biznesową MOK
".
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.