Logo
  • DONALD
  • ZBIÓRKA NA LECZENIE SYNA PIŁKARZA, JAKUBA RZEŹNICZAKA, STAŁA SIĘ DEBATĄ DLA WSZYSTKICH CELEBRYTÓW I ZNAWCÓW Z INTERNETU

Zbiórka na leczenie syna piłkarza, Jakuba Rzeźniczaka, stała się debatą dla wszystkich celebrytów i znawców z internetu

10.02.2022, 08:30
Od kilkunastu dni w sieci głośno jest o
synu piłkarza Jakuba Rzeźniczaka
i jego
byłej już partnerki Magdaleny Stępień
. Para rozstała się jeszcze przed urodzeniem chłopca. Stępień w mediach społecznościowych nie ukrywała, że relacje między nimi są, delikatnie mówiąc, napięte. Teraz u półrocznego Oliwiera zdiagnozowano
złośliwego guza rabdoidalnego wątroby
.
Stępień w mediach społecznościowych wyznała, że lekarze w
Polsce
dają jej synowie
dwa procent szans na pokonanie nowotworu
. W związku z tym poinformowała, że zdecydowała się na leczenie chłopca w Izraelu, gdzie szansa na wyleczenie ma być większa.
Kobieta
założyła zbiórkę w sieci na wylot do Izraela
i przeprowadzenie badań. Cel to 350 tysięcy złotych. Zbiórka podzieliła internautów. Wielu z nich krytykowało kobietę, że jeszcze niedawno wyjechała na wakacje do Dubaju, a teraz prosi o pieniądze na leczenie dla syna. Oberwało się także piłkarzowi. Internauci stwierdzili, że Rzeźniczak zarabia ogromne pieniądze w klubie, a "cała Polska" ma się zrzucać na leczenie jego syna.
Sprawę skomentował także influencer
Dziki Trener
, który w serii nagrań nie krył oburzenia. Dziki Trener nie ukrywał, że
nie jest w stanie uwierzyć, że rodziców małego Oliwiera nie stać na jego leczenie.
Zdaniem mężczyzny Stępień i Rzeźniczak, zamiast organizować zrzutkę, mogli poprosić o pomoc zamożnych znajomych:
-
Bardzo łatwo możemy znaleźć informacje, że piłkarz Wisły Płock Jakub Rzeźniczak zarabia tam 45 tys. zł miesięcznie. Rocznie prawie 600 tys. - czyli tyle, ile przeciętny Polak rocznie nie zarobił nigdy. (...) Ten piłkarz nie zarabia dużych pieniędzy od wczoraj, tylko od lat (...). Sama pani Magdalena Stępień też nie wygląda na osobę, która żyje za średnią krajową. No, chyba że jest dobrą aktorką i świetnie udawała, że ma pieniądze - mówił.
- Ojciec piłkarz, mający kumpli piłkarz, jeżdżących luksusowymi samochodami, którzy często są milionerami, nie wpadł na to, żeby od nich po prostu pożyczyć te pieniądze
.
A my się składajmy na ratowanie jego chorego dziecka, no bo przecież on na to nie ma - dodał.
Co ciekawe, z jakiegoś powodu głos w sprawie zabrała także
Maffashion
:
- Biedne dziecko. Ogromnie mi żal i jest mi przykro. Jak zawsze, kiedy niesprawiedliwie cierpi jakiś maluch. Trzymam kciuki - napisała na Instagramie.
- Jeśli chodzi o samą zbiórkę - mam masę przemyśleń. I pozwólcie, że zachowam opinię dla siebie. Nie chcę głupich nagłówków. W ostatnim tygodniu co czwarta wiadomość była prośbą o wsparcie zbiórki. Bardzo medialnej zbiórki. Odeślę was do Dzikiego Trenera - dodała.
Magdalena Stępień odpowiedziała na słowa Dzikiego Trenera
na InstaStories. Stwierdziła, że jeśli jej dziecko umrze, bo nie zdąży uzbierać odpowiedniej kwoty na leczenie w Izraelu, to będzie między innymi jego wina:
- Mam nadzieję, że jeśli nie uda mi się uzbierać kwoty przez twój hejt, który rozsiałeś na mnie.
Jeśli nie uzbieram tej kwoty i mój syn umrze, to pamiętaj, że to będzie między innymi twoja wina, twoja.
Bo wprowadzasz ludzi w błąd, nie znając prawdy. Tyle Ci powiem. Całuję cię mocno. Bądź zdrowy i szczęśliwy - przekazała Stępień.
Niedługo później okazało się, że zbiórka zorganizowana na pomoc dziecku Stępień i Rzeźniczaka została
zablokowana
. Matka chłopca ma udowodnić, że dziecko jest faktycznie chore. Koleżanka Stępień oskarżyła Jakuba Rzeźniczaka, że piłkarz nie odpowiadał na prośby o pieniądze na leczenie chłopca:
- Właśnie skończyłam rozmawiać z Magdą. Te brednie, które powiedział Dziki Trener, doprowadziły do tego, że zbiórka jest zablokowana i teraz matka, która powinna się pakować i lecieć na leczenie swojego dziecka, musi udowadniać, że jej dziecko jest chore - napisała na Instagramie jedna ze znajomych Stępień.
- Tatuś dziecka przez 24 godziny nie odpowiadał na wiadomość matki, że potrzebne są pieniądze na leczenie dziecka. Stąd szybka decyzja o zakładaniu zbiórki na zrzutce - dodała kobieta.
Screen InstaStories @magdalena___stepien
Dotychczas Jakub
Rzeźniczak milczał
w sprawie sytuacji związanej z chorobą chłopca, a także zbiórką założoną przez jego byłą partnerkę. W związku z tym
Krzysztof Stanowski
postanowił porozmawiać nim i przedstawić relację, jak wygląda sytuacja z perspektywy Rzeźniczaka.
Nagranie, w którym Stanowski opowiada o szczerej rozmowie z Rzeźniczakiem, pojawiło się w ramach programu
Dziennikarskie zero
na Kanale Sportowym.
Dziennikarz na wstępie stwierdził, że on sam
miał dość mieszane uczucia dotyczące zbiórki
na leczenie chorego Oliwiera. Przyznał także, że sam nie pochwala zachowania Rzeźniczaka w życiu prywatnym. Nazwał go
"dupcyngielem"
, jednak dodał przy tym, że piłkarz nie jest potworem:
- Pod wieloma względami Kuba nie jest gościem z mojej bajki, ale na ile go poznałem, to mogę powiedzieć jedno: jest dupcyngielem, ma problem z kobietami, jest kochliwy ponad miarę, ale nie jest potworem. Teraz robi się z niego potwora, który ma wywalone na dziecko
- stwierdził Stanowski.
Dziennikarz przedstawił sytuację z zupełnie nowej perspektywy, która pokazuje, że piłkarz
interesuje się synem i jego chorobą
:
- Nie poleciał na obóz do Turcji, dlatego, że jego dziecko w tym czasie przebywało w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie podano mu chemioterapię. Jakub Rzeźniczak doskonale zna personel Centrum Zdrowia Dziecka. Jest to zawodnik, który odwiedzał chore na raka dzieci przez wiele, wiele lat - mówił dziennikarz.
Później syn Rzeźniczaka zachorował na koronawirusa, w związku z czym piłkarz nie mógł go odwiedzać w szpitalu. Wówczas zdecydował się, by polecieć na kilka dni na obóz do Turcji. Stamtąd też miał dowiedzieć się o pomyśle leczenia syna w Izraelu i o założeniu zbiórki przez jego była partnerkę Magdalenę Stępień. Okazuje się, że
Rzeźniczak nie wie, jaką podjąć decyzję w sprawie leczenia chłopca
w Izraelu, ponieważ
terapia w Polsce przynosi efekty
. Guz zmniejszył się. Jak podaje Stanowski, lekarze mają przekonywać matkę chłopca do tego, by pozostała z nim w Polsce i tutaj leczyła go:
- Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Bo nie jest pewne, czy ta cała operacja z Izraelem pomoże dziecku, a wręcz przeciwnie - wydaje się, że może mu zaszkodzić.
Dzisiaj rozmawiałem z Kubą, wierzcie mi, to jest wrak człowieka. On cały czas płacze.
Ale mówi, że dziecko zareagowało na pierwszą chemię bardzo dobrze, zaskakująco dobrze zdaniem lekarzy. Guz się znacząco zmniejszył - relacjonuje Stanowski.
- Lekarze u twierdzili go w tym, że
chemia daje dobre efekty
, kto wie, może na tyle dobre, że guz stanie się operowalny (...). Powiedział mi, że lekarze przekonują jego byłą partnerkę, by odstąpiła od wyjazdu do Izraela i nie przerywała terapii, którą to dziecko ma tutaj - mówi dziennikarz.
Piłkarz miał przyznać w rozmowie z dziennikarzem, że ani on, ani lekarze nie wiedzą, skąd Magdalena Stępień wzięła informacje na temat 2 procent szans na wyleczenie chłopca w Polsce:
- On nie wie,
dlaczego jego była partnerka mówi o dwóch procentach szans na przeżycie, bo lekarze nie wiedzą tego
, gdy z nim rozmawiają. Nie wiedzą, skąd te procenty. To jest tak rzadki przypadek, że oni sami nie potrafią tego do końca oszacować. Ale na pewno jest tak, że jest gorzej, niż lepiej - mówi dziennikarz.
Jak relacjonuje Stanowski, Rzeźniczak ma być rozdarty i nie wie, czy wyjazd chłopca do Izraela to dobry pomysł, ponieważ ma zaufanie do polskich lekarzy z Centrum Zdrowia Dziecka. Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że jeśli nie wyrazi zgody na wyjazd chłopca, a ten nie przeżyje, zostanie nazwany mordercą syna:
- Zdaniem Kuby wyjazd do Izraela nie pomoże temu dziecku, wręcz przeciwnie. Koszt 350 tysięcy złotych to nie jest koszt leczenia w Izraelu, to jest koszt samych badań. On tu w Polsce przeszedł badania, ma dobrą opiekę lekarską - taką, na jaką nasz kraj stać. Czy na pewno w Izraelu ta opieka będzie lepsza? Nie wiem, ale zdaniem lekarzy z Centrum Zdrowia Dziecka, przynajmniej jak mi przekazał Kuba, ta wycieczka nie pomoże. On dzisiaj stoi przed dylematem (...).
Jak nie wyda zgody, a dziecko umrze, to zrobi się z niego publicznie mordercę
(...). A jak się zgodzi, to musi postąpić wbrew lekarzom, którzy mówią mu, że trzeba kontynuować leczenie tutaj. W każdej sytuacji będzie przegranym - mówił Stanowski.

Dokarm kaczkę przez internet

Dzięki, że jesteś na Donald.pl. Zobacz nasz manifest na Patronite, dowiedz się co próbujemy zrobić i czy chcesz być tego częścią:

https://patronite.pl/donaldpl

* Sprawdź nasz kanał na Telegramie - codziennie wysyłamy tu najważniejsze wiadomości: https://t.me/donaldplnews

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA