
Fot. East News/ YouTube: @zurnalistapl
Jan Lubomirski-Lanckoroński
, tytułujący się księciem, w rozmowie z
Żurnalistą
opowiedział o tym, jak poznał swoją pierwszą żonę,
Dominikę Kulczyk
. Przyznał, że ich związek był "
półaranżowany"
.
- Pamiętam, bo mi ją przywieziono,
przyleciano mi ją, chorą, biedną i ona nie chciała
. Rodzice ją zapakowali do prywatnego samolotu. Przyleciano mi ją do Krakowa i jakoś wszyscy -
jej rodzice i moi - byli bardzo zadowoleni
, a myśmy się tak czuli ... nie wiem, jak to powiedzieć ... trochę nieswojo. Byliśmy
bardzo obserwowani
- opisał poznanie Dominiki Kulczyk "książę".
- W naszym przypadku to była taka
półaranżacja, taka trochę domyślna
. "Zobacz jaka ładna dziewczyna". "Zobacz, jaki bardzo przystojny chłopak, mądry" - powiedział Lubomirski-Lanckoroński, którego
rodzina utraciła swój tytuł w 1921
, kiedy Konstytucja marcowa zniosła tytuły szlacheckie w Polsce. Rozmówca Żurnalisty podkreślił, że w przypadku jego związku z
córką Jana Kulczyka
nie doszło do podpisania "kontraktów małżeńskich, intercyz i innych głupot", które są nieodzowną częścią w pełni aranżowanych małżeństw.
Biznesmen wytłumaczył też, dlaczego para rozstała się po dwunastu latach, w czasie których doczekali się
dwójki dzieci - Jeremiego i Weroniki
. Lubomirski-Lanckoroński stwierdził, że ich wizje wspólnego życia się rozjechały, ponieważ Kulczyk chciała wiele podróżować, szczególnie do krajów Azji i Afryki, podczas gdy "książę"
wolał spędzać czas w domu
z rodziną.
- Mimo że można było o nas powiedzieć, że jesteśmy z różnych światów, jednak mamy wspólne przyjemności i problemy. To myślę, że
ona chciała trochę innego życia
, ja chciałem trochę innego życia. A spotkaliśmy się bardzo wcześnie. To mógł być taki
moment dojrzewania między nami
. Dojrzewania do życia, do nowego funkcjonowania - powiedział.