Nie milkną echa sytuacji sprzed dwóch tygodni, kiedy influencerka
Marta Lech-Maciejewska
, znana w sieci jako SuperStyler, opublikowała nagranie, w którym opowiedziała o sytuacji z udziałem właścicielki marki modowej
She is Sunday
. Jak twierdzi, kobieta miała bez jej zgody
wejść na teren prywatnej posesji, aby zrealizować tam sesję zdjęciową
. Podczas wykonywania zdjęć miało również dojść do uszkodzenia ogrodzenia działki.
Wcześniej głos w sprawie zabierała już właścicielka She is Sunday, publikując komentarz, w którym "publicznie przeprasza" Martę Lech-Maciejewską.
"To, co wydarzyło się podczas naszej sesji zdjęciowej, nie powinno było mieć miejsca. Bardzo mi za to wstyd i przykro" - pisała.
Pisaliśmy o tym tutaj:
Teraz sprawa ma swoją kontynuację, a obie strony opublikowały obszerne oświadczenia. Jako pierwsza głos w sprawie zabrała SuperStyler, która w poście na Instagramie przekazała, że
do porozumienia ostatecznie nie doszło:
"Mimo otwartości z naszej strony i zaproponowania dwóch niewygórowanych oczekiwań, by rozwiązać tę sytuację polubownie, z przykrością musimy stwierdzić, że
do jakiegokolwiek porozumienia nie doszło, nad czym głęboko ubolewamy
" - czytamy w oświadczeniu.
Następnie Lech-Maciejewska poinformowała o zaproponowanych przez nią możliwościach rozwiązania sprawy. Jak twierdzi, oczekiwała, że pojawią się
przeprosiny na obu profilach właścicielki
(prywatnym oraz firmowym), a marka dokona
wpłaty na Fundację Herosi
w wysokości 20 tysięcy złotych od marki oraz 5 tysięcy zł od właścicielki.
Jak informuje influencerka, jej oczekiwania nie zostały jednak spełnione, mimo że właścicielka She is Sunday w nagraniu opublikowanym na swoim prywatnym profilu zapewniała, że "bierze pełną odpowiedzialność prawną" za to zdarzenie oraz "bardzo za to przeprasza":
"
Na konto Fundacji Herosi, według naszej wiedzy, nie wpłynęła żadna z dwóch wpłat
. Ani w całości, ani w części" - dodaje w oświadczeniu SuperStyler.
Jak relacjonuje dalej Lech-Maciejewska, negocjacje nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Jak twierdzi influencerka, właścicielka marki "stawia siebie w roli ofiary", oczekując od SuperStyler usunięcia materiałów opublikowanych w tej sprawie. Miała również "przedstawić swoje warunki dotyczące wpłaty na cel charytatywny, istotnie odbiegające od naszych oczekiwań".
Na koniec influencerka wyjaśnia, że zależało jej na polubownym rozwiązaniu sprawy i podjęciu rozmów, które pozwoliłyby wyjaśnić całą sytuację. Jak stwierdza,
"zamiast wykonania publicznie złożonych deklaracji zastaliśmy warunki, których nie mogliśmy przyjąć
". Dodaje, że nie chce zgodzić się na rozwiązanie, w którym "choćby część odpowiedzialności za to, co się wydarzyło, miałaby spaść na nich".
Lech-Maciejewska poinformowała, że nagranie dotyczące sprawy pozostanie opublikowane. Podkreśliła również, że w jej ocenie odpowiedzialność za zaistniałą sytuację ponosi
druga strona
. Jednocześnie przekazała, że jako firma i marka zdecydowali się wpłacić
25 tysięcy złotych na Fundację Herosi:
"
To dokładnie taka kwota, jakiej domagaliśmy się od strony przeciwnej. Niech cokolwiek dobrego z tej całej sprawy wyniknie
. Popełniliśmy w tej sprawie jeden błąd. Mierzyliśmy drugą stronę własną miarą. Wierzyliśmy, że chcąc naprawić skutki swego naruszenia, wesprze ona finansowo wskazany przez nas cel społeczny i opublikuje krótkie oświadczenia, a sprawę będzie można uznać za niebyłą" - dodaje SuperStyler.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Głos w sprawie szybko zabrała marka
She is Sunday
, która w komentarzu pod oświadczeniem SuperStyler poinformowała, że następnego dnia na swoim profilu opublikuje własne stanowisko dotyczące sytuacji. Marka podkreśliła również, że publicznie przyznała się do błędu i przeprosiła za zaistniałą sytuację, dlatego nie zgadza się na "publiczne oszczerstwa o zniszczenie mienia i hejt".
fot. Instagram @sheissunday_
Następnie oświadczenie faktycznie pojawiło się na profilach marki She is Sunday. Jak poinformowano, marka otrzymała pismo od influencerki, które miało dotyczyć przede wszystkim
zarzutu nieuczciwej konkurencji, a nie naruszenia prywatnej przestrzeni
. Marka twierdzi również, że rozmowy ugodowe ze strony Lech-Maciejewskiej były przerywane, a sprawa może być przez nią celowo przedstawiana w sposób, który ma "grać na emocjach widzów".
Kolejno She is Sunday przedstawiła swoją wersję wydarzeń. Marka wyjaśniła, że przeprosiła za wejście na cudzą posesję, a materiały wykonane z wykorzystaniem tej przestrzeni zostały natychmiast usunięte. Właścicielka marki twierdzi również, że po stronie She is Sunday
nie doszło do uszkodzenia ogrodzenia
. Jak przekazała, miała przedstawić SuperStyler dowody potwierdzające tę wersję.
She is Sunday odniosła się również do kwestii wpłaty na cel charytatywny. Jak twierdzi marka, z jej strony padła propozycja, aby kwota nie została przekazana jednej organizacji, lecz podzielona pomiędzy
dwie fundacje
.
Marka zdradziła także więcej szczegółów dotyczących samego zdarzenia. Według jej relacji doszło do niego 27 lipca podczas sesji zdjęciowej do najnowszej kolekcji marki Hometown. Jak zaznacza właścicielka, sesja miała odbywać się w wynajętym miejscu, jednak w jej trakcie
wykonano również zdjęcia na sąsiedniej działce bez zgody jej właściciela
. Jak twierdzi marka, ekipa przebywała na jej terenie przez około dwie minuty i znajdowała się przy samym ogrodzeniu.
"Płatna kampania reklamowa składała się z 10 zdjęć (z czego 2 z nich były wykonane przy wspomnianym płocie). Reszta zdjęć powstała w zupełnie innym miejscu" - dodaje marka.
Wyjaśniono również, że drugą organizacją miała być fundacja przeciwdziałającej mowie nienawiści w internecie:
"Zjawisku, które przy tej sprawie bardzo eskalowało. Drugą naszą propozycją było wpłacenie po połowie kwot na obie fundacje" - dodaje w oświadczeniu marka She is Sunday.
Na koniec marka She is Sunday poinformowała, że wpłaciła
25 tysięcy złotych na wybraną przez siebie fundację Stop Hejterom
.
Jak przekazano, marka domagała się również od SuperStyler sprostowania informacji o rzekomym zniszczeniu ogrodzenia, podkreślając, że nie doszło do takiego zdarzenia podczas sesji:
"Cieszymy się, że beneficjentami całej tej sytuacji są dwie fundacje - łącznie wsparte przez obie strony kwotą 50.000 zł" - dodaje na koniec She is Sunday.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.
Gdy o sprawie zrobiło się głośno Tusk zapowiedział, że "gorącym żelazem wypali każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian". Zobacz więcej »