Logo
  • DONALD
  • WHO CHWALI SINGAPUR ZA WZOROWĄ WALKĘ Z KORONAWIRUSEM, RELACJA BLOGERKI

WHO chwali Singapur za wzorową walkę z koronawirusem, relacja blogerki

03.03.2020, 11:30
Blogerka mieszkająca
w Singapurze,
prowadząca na Facebooku
fanpage Azjatycki Cukier
postanowiła opowiedzieć o tym, jak
Singapur radzi sobie z koronawirusem.
W Singapurze jest obecnie około 100 zakażonych wirusem. Jak podaje blogerka
Światowa Organizacja Zdrowia
pochwaliła władze
Singapuru
"za modelowe zarządzanie epidemią".
Blogerka twierdzi, że w Singpaurze, każdy doskonale wie od kogo się zaraził wirusem:
"W SG mamy trochę ponad setkę zarażeń, ale co jest warte podkreślenia
, dla większości z nich doskonale wiadomo kto od kogo i kiedy się zaraził.
Zarażają się głównie od siebie domownicy oraz osoby uczestniczące w zgromadzeniach rodzinnych i religijnych, czyli gdy są ze sobą blisko w zamkniętym pomieszczeniu przez dłuższy czas. Do pewnego stopnia zarażają się od siebie współpracownicy, ale już nie tak intensywnie. Były przypadki, gdzie w dużych firmach odkrywano jedną czy dwie osoby z wirusem, ale reszta firmy się nie zaraziła" - napisała
"
Nie wydaje się, by w Singapurze Covid-19 szerzył się w ramach transportu publicznego,
przestrzeni publicznych, szkół, itp. Więc i większość firm i instytucji edukacyjnych pozostała otwarta, choć wprowadzono pewne zmiany. Biura współdzielone przez wiele osób prowadzą pracę zmianową (np. rano pracujesz z domu, ale po południu z połową firmy przychodzisz do biura, mając w ten sposób bliski kontakt z mniejszą ilością ludzi). Na uniwerkach zarządzono wykłady przez Internet, oraz dzielenie grup studentów na mniejsze niż 50 osób, gdy trzeba przyjść na ćwiczenia/laboratoria" - dodała blogerka.
Singapurczycy nie korzystają też z maseczek bez potrzeby:
"Co do maseczek chirurgicznych czy N-95, to zdecydowana większość społeczeństwa nie nosi, bo zalecenie rządu jest, by nosić jedynie, gdy ma się objawy (więc jest się w drodze do lub od lekarza, bo jak się ma objawy to nie powinno się wychodzić z domu w innym celu).
Politycy na froncie też nie noszą maseczek, więc społeczeństwo jest gotowe im wierzyć
(ekhm ekhem Carrie Lam lol)" - napisała blogerka.
Władze Singapuru zarządziły przymusowe kwarantanny oraz śledzenie kontaktów osób zarażonych:
"Bardzo ważnym elementem zarządzania sytuacją są działania rządu związane
z wysyłaniem ludzi na przymusowe kwarantanny oraz śledzenie kontaktów osób zarażonych.
Ponieważ wirus ma długi okres inkubacji, testowanie nie jest wiarygodną metodą oceny, czy ktoś się zaraził czy nie. Nakaz pozostania w domu przez dwa tygodnie u osób podejrzanych o zarażenie jest bezwzględny.
Trzy razy dziennie dzwoni do nich wysłannik lokalnych władz i trzeba udowodnić, że jest się w domu
(np. pokazać kamerką w telefonie swój pokój, itp.). Rząd jest pod tym względem bezlitosny - za złamanie nakazu kwarantanny lub ukrywanie faktów można trafić do sądu lub stracić prawo pobytu (jeśli jest się obcokrajowcem)" - dodała blogerka.
Kobieta twierdzi, że początkowo w Singapurze wybuchła panika i ludzie robili zapasy, jednak niedługo później ustała:
"
U nas też początkowo wybuchła panika i ludzie rzucili się do sklepów kupować papier toaletowy i makaron, ale po kilku dniach wszystko wróciło do normy.
Trochę rozumiem logikę kupowania na zapas, jeśli się zakłada, że cała rodzina może w każdej chwili dostać nakaz kwarantanny, ale tutaj mamy jednak zakupy i zamawianie posiłków przez Internet z dostawą do domu, więc w sumie ta panika nie była nikomu potrzebna.
Sytuacja na razie wygląda optymistycznie i wszyscy czują się tu trochę pewniej, ale nie wiadomo jak to będzie, biorąc pod uwagę, jak w innych krajach sytuacja szybko wymyka się spod kontroli...
Jeśli mogę Was do czegoś zachęcać, to by
domagać się od władz krajowych i lokalnych trzymania ręki na pulsie
i podejmowania niezbędnych działań. Może i Covid-19 nie jest jakoś wyjątkowo śmiertelny, ale kto chciałby, by jego ofiarami padli jego dziakdkowie czy rodzice? Bo niestety osoby starsze są najbardziej zagrożone powikłaniami wynikającymi z koronawirusa (osoby powyżej 80 roku życia stanowią ponad 20% śmiertelnych ofiar tej epidemii ☹️). Warto też wiedzieć, że Covid-19 wydaje się mieć łagodny przebieg i niską śmiertelność u dzieci, więc pęd do zamykania przedszkoli czy szkół może być nieuzasadniony. Zwłaszcza, że ktoś musi się tymi dziećmi w domu zajmować, co powoduje ekonomiczny efekt domino. Nie wspominając, że to dziadkowie często przejmują opiekę nad dziećmi, które mogą być dla nich wektorami zarażenia" - twierdzi blogerka.

Hej, jesteś na Donald.pl

Jesteśmy niezależnym portalem, który sprawdza informacje i podaje ich źródła. Piszemy o ciekawych i ważnych wydarzeniach, o ludziach i o popkulturze. Promujemy też Wasze materiały: donald.pl/sortownia.

 

Chcesz nam pomóc zmieniać polskie media? Przeczytaj, dlaczego warto: https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA