
Fot. X: @NadimKoteich, @PicturesFoIder
Pod koniec grudnia
w Iranie rozpoczęła się nowa fala protestów w związku z rosnącymi cenami i pędzącą inflacją
. 28 grudnia kupcy największego bazaru w Teheranie wyszli na ulice ze względu na krach irańskiej waluty. Najwyższy przywódca duchowy Iranu
Ali Chamenei
porównał protestujących do chuliganów, jednak jak przekazał The Times źródła donoszą, że
planuje on ucieczkę do Rosji
. Pojawiły się także doniesienia o wysokich urzędnikach starających się o francuskie wizy.
- Przez ostatnie 24 godziny wysoko postawione osoby, w tym przewodniczący Zgromadzenia Islamskiego,
starali się za pośrednictwem paryskiego prawnika o francuskie wizy
dla swoich rodzin - przytacza portal Gazeta.pl, cytująca rozmowę Le Figaro z Emmanuelem Razavim, irańskim dziennikarzem o francuskim pochodzeniu. - Zdrada i dezercja są w rzeczywistości na porządku dziennym na najwyższych szczeblach władzy. Niektórzy liderzy opozycji, z którymi rozmawiałem, twierdzą, że to, co się dzieje, jest bezprecedensowe.
Czuje się, że to naród irański może zadać śmiertelny cios.
Lokalne organizacje praw człowieka podają, że
w irańskich protestach zginęły co najmniej 62 osoby
. W większości są to cywile, jednak mówi się też o kilkunastu policjantach. Demonstracje prowadzone są w ponad 200 miejscowościach i w związku z nimi zatrzymano już więcej niż 2 tys. obywateli. Protesty wybuchły w odpowiedzi na rosnące ceny - szacuje się, że na rynku spożywczym
inflacja w Iranie mogła osiągnąć już nawet kilkadziesiąt procent
, podaje Gazeta.pl.
Portal powołuje się na źródła The Times, według których ajatollah Ali Chamenei, wraz z 20 najbliższymi współpracownikami i członkami rodziny, ma uciec do Moskwy, jeśli protesty nie zostaną opanowane. Jak przekazał Razavi, ucieczkę rozważają także wysoko postawione osoby, w tym przewodniczący Zgromadzenia Islamskiego Mohammad Bagher Ghalibaf, który
"rozumie, że reżim jest bliski upadku"
.