Logo
  • DONALD
  • AFERA ONETU Z "WIELKIM WYCIEKIEM DANYCH" WYGLĄDA NA KOMPLETNĄ LIPĘ

Afera Onetu z "wielkim wyciekiem danych" wygląda na kompletną lipę

15.01.2022, 09:09
Wczoraj
Onet
pisał o
"gigantycznym wycieku danych z wojska"
, alarmując, że lista 1,7 mln pozycji z bazy zasobów polskiego wojska wyciekła do sieci, a "niektóre informacje są niezwykle cenne dla obcych wywiadów".
Ministerstwo Obrony Narodowej
informuje natomiast, że publikacja tych danych nie jest zagrożeniem, a branżowe portale wprost tłumaczą, że artykuł Onetu to "afera z czapy".
Onet, powołując się na dwa źródła, napisał, że wyciek z bazy liczącej 1 757 390 zapisów nastąpił prawdopodobnie z Szefostwa Planowania Logistycznego w Inspektoracie Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy. Informacje miały pojawić się w sieci 9 stycznia. 
"Każda pozycja, czyli zapis, to zgłoszone zapotrzebowanie każdej jednostki na sprzęt - od całych F-16, przez ciężką broń, jej części, amunicję do niej, części zamienne, po mundury, bieliznę, koce oraz sprzęt komputerowy, a nawet sztandary i dyplomy. Z ponad 1,7 mln ujawnionych zapisów wyłania się szczegółowy stan posiadania całej polskiej armii, a także jej braki w sprzęcie" - pisał Onet. 
Eksperci, z którymi rozmawiał Onet, podkreślali, że taki materiał "jest wart ogromne pieniądze" i nie powinien trafić w niepowołane ręce. Alarmowano, że baza została już
kilkanaście razy ściągnięta z internetu
m.in. w Rosji i Chinach.
Tekst Onetu szybko wywołał wiele komentarzy, zarówno wśród polityków, jak i dziennikarzy.
Lewica
zapowiedziała wniosek do NIK o przeprowadzenie kontroli w MON. 
Platforma Obywatelska
natomiast od razu zaczęła domagać się
dymisji
ministra
Mariusza Błaszczaka
- Nasi wrogowie wiedzą po tych danych, jaki mamy stopień gotowości, przygotowania, zdolności prowadzenia akcji, ponieważ cała logistyka jest w pełni znana. To rzecz dramatyczna zupełnie. Trudno sobie wyobrazić wszystkie szkody, które z tego wynikną - mówił Czesław Mroczek z PO. 
MON chwilę po publikacji Onetu informował, że "sprawa jest analizowana przez służby". Po 12 opublikowano kolejne oświadczenie, według którego "
publikacja danych nie jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa
ani funkcjonowania Sił Zbrojnych RP. Ujawniony indeks zawiera wyłącznie informacje powszechnie dostępne". Sam minister Błaszczak zalecał natomiast opozycji "otrzeźwienie i szklankę zimnej wody". 
Doniesienia Onetu przeanalizowały również branżowe portale. 
"Nasza ocena zawartości bazy danych wskazuje, że nie ma w niej informacji w rodzaju "w Pułtusku mają trzy czołgi, z czego jeden zepsuty". Udostępniony w sieci plik jest czymś w rodzaju
indeksu materiałowego, bez stanów magazynowych
" - tłumaczy
Zaufana Trzecia Strona
"Jeśli nasze oczy się nie mylą, to ujawnione dane nie zawierają stanów magazynowych ani nawet informacji, czy dana pozycja w ogóle znajduje się gdziekolwiek dzisiaj w magazynie. Nie można zatem na podstawie tej bazy ustalić, jak wygląda rozmieszczenie sprzętu wojskowego czy wyposażenie poszczególnych jednostek" - czytamy. 
Portal podkreśla, że
wyciek danych nie powinien mieć miejsca
, ale w bazie nie ma tego, o czym piszą dziennikarze Onetu. 
Również dziennikarze
Sekuraka
nazywają doniesienia Onetu
"aferą z czapy"
. Informują, że 11 stycznia otrzymali odpowiedź z MON i wojska w sprawie bazy, oba źródła stwierdziły, że informacje nie są tajne ani poufne. 
"O tym, że "nie ma paniki", może sugerować również sama dokumentacja systemu dostępna w "wycieku". Na pierwszy rzut oka widać, że coś tutaj nie gra" - czytamy. 
Sekurak zaznacza jednak, że baza może być potencjalnie przydatna, ale tylko w połączeniu z innymi bazami i to o ich ochronę musi teraz postarać się MON. 
 

Dokarm kaczkę na Patronite

Zobacz nasz manifest, dowiedz się co próbujemy zrobić i czy chcesz być tego częścią:

https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA