
fot. East News
W obliczu rosnących cen miejsc na cmentarzach Chińczycy coraz częściej przechowują urny z prochami swoich zmarłych
w wynajmowanych do tego celu mieszkaniach
. Rząd Chin wprowadził nowe prawo, które zakazuje praktyki znanej jako "guhui fang", czyli "
mieszkania kostnego pyłu".
Chiny są drugim po Japonii krajem z
najwyższymi kosztami pogrzebów
. Ponadto, oprócz wysokich cen, miejsce na cmentarzu można wykupić na jedynie 20 lat. Z drugiej strony, od 2021 roku
ceny wynajmu mieszkań spadły
o około 40%, m.in. dzięki rządowej kampanii "nieruchomości służą do mieszkania, nie do spekulacji", oraz są objęte rządowymi gwarancjami prawa do użytkowania przez 70 lat. Z tego powodu wielu ludzi zmieniło wynajmowane mieszkania w
kapliczki poświęcone przodkom
, wypełnione świecami, czerwonymi lampkami oraz urnami.
Rząd wprowadził nowe prawo szybko, chcąc zdążyć przed chińskim świętem
Qingmingjie
, w czasie którego
Chińczycy odwiedzają groby zmarłych
, aby oddać hołd przodkom, a które w tym roku przypada w niedzielę 5 kwietnia. Na chińskim portalu Weibo, czyli lokalnym odpowiedniku Twittera, pojawiło się wiele głosów sceptycznych wobec zmian. Użytkownicy zwracali uwagę, że rząd nie będzie miał możliwości sprawdzenia, co stało się z urną ze szczątkami, a realną zmianę mogłoby przynieść
obniżenie cen miejsc na cmentarzach
.
Populacja Chin jest w światowej czołówce, jeśli chodzi o starzenie się. W 2025 roku
zmarło ponad 11 milionów Chińczyków
, mimo że 10 lat wcześniej liczba ta wynosiła poniżej 10 milionów. Równocześnie w zeszłym roku urodziło się zaledwie 7,9 miliona nowych obywateli. W odpowiedzi na zwiększającą się liczbę pogrzebów oraz brak wystarczającej przestrzeni, wielkie metropolie, takie jak Szanghaj, dopłacają swoim mieszkańcom do "
ekologicznych pochówków"
, takich jak
morski pogrzeb skremowanych szczątek
. W zeszłym roku ta metoda osiągnęła rekordową popularność i została wykorzystana ponad 10 tysięcy razy.