
fot. East News
Obecna
sytuacja budżetowa państwa nie jest najlepsza
. Jak szacuje rząd, dochody budżetu państwa w
2027 r.
mają wynieść 696,4 mld zł, wydatki powinny ukształtować się na poziomie 977,6 mld zł, a
deficyt budżetu państwa ma wynieść 281,2 mld zł
. Wpływ na to mają ogromne wydatki na zbrojenia i obronność, a także ochronę zdrowia i programy socjalne.
O sytuację polskich finansów na antenie Radia ZET został zapytany
były minister finansów Leszek Balcerowicz
. Były polityk i ekonomista stwierdził wprost, że polskie finanse są w złym stanie i dodał, że "mierzymy to wielkością deficytu, czyli o ile większe są wydatki od dochodów":
-
Mamy największy deficyt w Europie
. W związku z tym rosną koszty obsługi długu, bo trzeba czymś to finansować. Dane są bijące po oczach, ponieważ koszty obsługi długu w 2001 roku wynosiły 29,1 mld złotych, a w obecnym roku będą przekraczały 106 mld. Tego nie da się utrzymać bez nieprzyjemnych konsekwencji - powiedział Balcerowicz.
Później skrytykował obecnego
ministra finansów Andrzeja Domańskiego
i prowadzoną przez niego politykę:
- Patrząc na wyniki - są one złe. Za jego kadencji nastąpił lawinowy wzrost kosztów obsługi długu. Jak nic nie może, to powinien podać się do dymisji. Każdy odpowiedzialny człowiek mający poczucie odpowiedzialności za wykonywane zadanie, któremu nie jest w stanie sprostać -
podaje się do dymisji
- stwierdził były minister finansów.
Balcerowicz stwierdził, że aby poprawić sytuację, czeka nas
albo cięcie wydatków, albo podwyżka podatków:
- Wydatki w Polsce są największe spośród wszystkich krajów posocjalistycznych, co do socjalnych też jesteśmy w czołówce.
Do likwidacji na pewno 800+
, które hamuje rozwój gospodarki. Mamy przecież zasiłki rodzinne. Po co jeszcze do tego dodawać czysto populistyczny ruch PiS, podtrzymany przez drugą partię? - mówi były minister finansów Leszek Balcerowicz.
- Dwie największe partie do tej pory raczej rywalizują ze sobą w tym, kto da więcej. Z samego faktu, że coś się nazywa "socjalne", nie wynika, że jest uzasadnione - dodaje.
Leszek Balcerowicz zaapelował o
likwidację 13. i 14. emerytury
. Później odniósł się do
programu CPN
, dzięki któremu ceny paliwa są niższe. Stwierdził, że przedłużanie tego programu na pewno ułatwiłoby życie Polakom, ale bardzo obciążyłoby budżet państwa:
-
Nie stać nas na to
- mówi wprost Gość Radia ZET.
Dalej podkreślał, że kluczem do wydolności państwa jest prywatyzacja:
- Mamy największy odsetek własności państwowej. Trzeba przekazać ją w ręce kompetentnych właścicieli, a politycy nie są kompetentnymi właścicielami. Polityk, który występuje w roli właściciela i nadzoruje menedżera państwowego przedsiębiorstwa, na ogół nie ma tak silnych bodźców, żeby patrzeć, jakie są wyniki przedsiębiorstwa, bo on nie ponosi żadnego ryzyka i jest wystawiony na pokusę "a może obsadzę swoimi" - mówił.