
fot. Straż Miejska Warszawy
Warszawska Straż Miejska poinformowała o nietypowym zdarzeniu, które miało miejsce w poniedziałek na ulicy Czerskiej w Warszawie. Okazuje się, że po ulicach Mokotowa spacerował
biały paw
- mieszkaniec Łazienek Królewskich.
Straż miejska relacjonuje, że strażnicy patrolujący teren Sielc zauważyli nietypowego przechodnia spacerującego po warszawskich ulicach. Strażnicy na początku myśleli, że niecodzienny spacerowicz to łabędź. Jak się jednak okazało, był to
paw o białym upierzeniu i z obrączką na nodze
.
- Sądziliśmy, że to łabędź, który zaraz odleci, gdy podeszliśmy bliżej zorientowaliśmy się, że to paw. Ptak był nietypowo ubarwiony. Był cały biały. Na nodze miał obrączkę. Domyśliliśmy się, że jest uciekinierem z Łazienek. Ponieważ pawie nie latają na takie odległości, a na ulicach panował jeszcze spory ruch, postanowiliśmy mu pomóc w bezpiecznym powrocie do "domu" - opisuje warszawska Straż Miejska.
Z relacji funkcjonariuszy straży wynika, że paw spacerował
chaotycznie
, kilkukrotnie zbaczając z drogi, a nawet przelatując przez płot na teren laboratoriów policyjnych.
"Kilka razy zbaczał z drogi, pilnowaliśmy by szedł w dobrym kierunku. W pewnym momencie
poderwał się w górę i przeleciał przez płot na teren laboratoriów policyjnych"
- relacjonuje straż.
Wówczas mundurowi z pomocą ochrony obiektu, wydostali ptaka z terenów laboratoryjnych i kontynuowali eskortę pawia do Łazienek Królewskich. Droga powrotna prowadziła jednak przez ruchliwą ulicę Gagarina i wymagała zaangażowania strażników. Każdemu z nich zostało przydzielone zadanie. Jeden z funkcjonariuszy torował drogę radiowozem, drugi szedł obok pawia, pilnując, by nie zgubił kierunku.
- Trzeba było skorzystać z pomocy ochrony obiektu, by go stamtąd wydostać. Droga do Łazienek Królewskich prowadziła przez szeroką ulicę Gagarina, strażnicy podzielili się rolami. Jeden z nich wsiadł do radiowozu torując drogę, a drugi szedł obok pawia, uważając by ptak wędrował w dobrym kierunku - opisuje Straż Miejska.
Ostatecznie zagubionego
pawia
udało się doprowadzić do Łazienek Królewskich
.

fot. Straż Miejska Wrszawy